Trzy rocznice
Dodane przez civitas dnia 22 wrzesień 2006 21:07:07
"I co właściwie ma być, proszę pani,

                              z Polską, z tym narodem, który nie

                             jest zdolny do żadnego czynu, który

                        jest hańbą Europy i trzydziestomilionową

                                            plamą na ludzkości."

                    "Ja zawsze mówię, że nie jestem Polakiem...,

                 ja-chytra Litwina jestem, nie jestem Polakiem."

                       Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski

 

            Rzadko  się  zdarza,  aby  w  życiu  jednego  człowieka tak istotną  rolę  odegrał  jeden  dzień,  jak  to  było w przypadku marszałka Józefa Piłsudskiego. Oczywiście każdy z nas przeżywa co roku   rocznicę  czegoś,  co  uważa  za  najważniejsze  w  życiu wydarzenie.  Czasem  obchodzimy kilka rocznic wydarzeń ważnych i wraz  z  upływem  życia  dat  tych ciągle przybywa. osoby chcące czcić  pamięć Pierwszego Marszałka Polski mają jeden taki dzień, w  którym  zbiegło  się  kilka wydarzeń i każde może być uważane za niezwykle ważne. Dniem tym jest 12 maja.

                       Rocznica pierwsza

            Na  początek  przytoczę  pewien  może  przydługi, ale ważny dokument.  "Działo  się  w  mieście  Łomży 12 (24 według starego stylu)  maja  1899 roku o godzinie 10-tej rano - Ogłaszamy, że w obecności  świadków:  Tytusa  Mikulskiego  dwudziestu jeden lat, technika  i  Fryderyka  Szymańskiego,  lat  dwudziestu  sześciu, zakrystiana,   obu   przebywających  w  Łomży,  po  dostatecznym przygotowaniu  i  pełnym  wewnętrznym  przekonaniu  przeszedł  z wyznania    rzymsko-katolickiego    na   wyznanie   ewangelicko- augsburskie  w  tutejszym ewangelicko-augsburskim kościele Józef Klemens Piłsudski, lat trzydzieści jeden, kawaler, zamieszkujący w   Łapach,   urodzony   w   majątku   Zułowie,  syn  dworzanina (szlachcica) Józefa i zmarłej Marii, z domu Billewicz, małżonków Piłsudskich.  Przy tym uzupełnia się, że Józef Klemens Piłsudski tejże  daty  był  konfirmowany, odbył spowiedź i przyjął Komunię świętą.  Akt ten ogłaszanemu i świadkom przeczytany przez nich i przez nas podpisany został." (tu następują podpisy świadków)

            Przytoczony tutaj dokument mówi, iż 12 maja 1899 roku Józef Piłsudski  "po  dostatecznym  przygotowaniu i pełnym wewnętrznym przekonaniu" odszedł z Kościoła Katolickiego. Oczywiście obrońcy marszałka  powiedzą,    uczynił  to z partykularnego interesu, chęci  ożenienia  się,  my  dodamy,  że  chciał  uzyskać  ślub z rozwódką,  co w naszym Kościele uważane jest za cudzołóstwo. Ale jest to rozważanie o tyle nieistotne, że w samym akcie konwersji zainteresowany  nic o tym nie wspomina, a mowa jest tylko o jego świadomej  decyzji.  Piłsudski z pewnością zdawał sobie sprawę z konsekwencji  tego  faktu. Czy marszałek powrócił kiedyś na łono Kościoła,  nie  wiadomo.  Wbrew temu, co głoszą jego zwolennicy, nie jest znany żaden ważny kanonicznie akt rekonwersji. (Pisałem o tym nieco w "Vade mecum" nr 2(11) )

                         Rocznica druga

            Dwunastego  maja  1926  roku  o  godzinie 19-tej zbuntowane oddziały   wojska  polskiego  na  rozkaz  odsuniętego  parę  lat wcześniej  od  władzy  Piłsudskiego przystąpiły do ataku na most Kierbedzia.  Wtedy  też  padły  pierwsze  ofiary  w tzw. zamachu majowym,  który  był niczym innym jak  wojną domową na niewielką skalę.   Co   spowodowało   te  wydarzenia  i  jaki  był  status buntowników?  Dla komentarza i bliższego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji  posłużymy  się  dwoma tekstami źródłowymi pochodzącymi właśnie  z dwunastego maja 1926 roku, a wydanymi przez oficjalne i legalne władze państwa polskiego.

            "Komunikat rządu - 12.05.1926 r.

            Szerzona  od  dłuższego czasu przez spiskowców i burzycieli ładu  i  porządku  zbrodnicza  agitacja wśród wojska spowodowała smutne  następstwa.  Kilka  oddziałów  wojska  z kilku powiatów, zebranych   w   okolicach  Rembertowa,  podnieconych  fałszywymi pogłoskami   i   uwiedzionych  fałszywymi  rozkazami,  dało  się pociągnąć  do  złamania dyscypliny i wypowiedzenia posłuszeństwa Rządowi   Rzeczypospolitej.  Rząd  Rzeczypospolitej,  stojąc  na straży  konstytucji,  utrzymania  ładu  i porządku, zabezpieczył stolicę przed wtargnięciem zbuntowanych dowódców i obałamuconych przez   nich  oddziałów.  Pan  Prezydent  Rzeczypospolitej  jako Najwyższy  Zwierzchnik  Sił  Zbrojnych  Państwa wezwał rozkazami zbuntowanych  do  opamiętania  się i poddania prawowitej władzy. Rząd  wzywa  wszystkich  obywateli  do  bezwzględnego  spokoju i posłuchu legalnym władzom."

            "Manifest Prezydenta Polski do Polskich Sił Zbrojnych.

            Żołnierze  Rzeczypospolitej!  Honor  i Ojczyzna - to hasła, pod  którymi  pełnicie zaszczytną służbę pod sztandarami Białego Orła.  Dyscyplina i bezwzględne posłuszeństwo prawowitym władzom i  dowódcom  to  najważniejszy  obowiązek  żołnierski,  na który składaliście    przysięgę.    Wierność    Ojczyźnie,    wierność konstytucji,   wierność   legalnemu   rządowi   jest   warunkiem dotrzymania  tej przysięgi. Obowiązek ten przypominam żołnierze, jako  wasz najwyższy zwierzchnik i żądam bezwzględnego wytrwania i  wierności  żołnierskiej.  Tych,  którzy  by  o  obowiązku tym zapomnieli,  wzywam i rozkazuję im natychmiast powrócić na drogę prawa mianowanemu przeze mnie ministrowi spraw wojskowych."

            Z  obu  dokumentów  wyłania  się postać organizatora buntu, spiskowca,  burzyciela  ładu i porządku, szerzyciela zbrodniczej propagandy,  który dla własnych celów wystąpił przeciw legalnemu rządowi  i  konstytucji,  wciągając  w  rozpętaną  przez  siebie awanturę  wojsko  i naród, nie wahając się rozlać krwi bratniej. Warto  tutaj  przytoczyć jeszcze jeden dokument - uchwałę Senatu Uniwersytetu  Poznańskiego  podjętą jednogłośnie. "Pan Piłsudski stanął  przed narodem i historią poza prawem. Jest winien zdrady głównej. W tej chwili pełen grozy Senat Akademicki zwraca się do młodzieży   Uniwersytetu   Poznańskiego,   aby   wraz   z  całym społeczeństwem  stanęła otwarcie w szeregach obrońców Ojczyzny i prawowitego rządu skupionego przy Prezydencie Rzeczypospolitej."

            Niestety  obrońcom  prawowierności nie powiodło się głównie na  skutek  poparcia, jakiego socjaliście Piłsudskiemu udzieliły socjalistyczne  związki kolejarzy. Poza tym obrońcy rządu doszli do wniosku, że dalszy przelew krwi nie doprowadzi ojczyzny gdzie indziej, jak ku długiej, krwawej wojnie domowej.

            Po  co  zamach potrzebny był Piłsudskiemu? Czy był on tylko wyrazem  jego niepohamowanej żądzy władzy? Nawet jeśli, to nigdy nie  zakończyłby  się on powodzeniem, gdyby nie poparcie jednej, ale  za  to  potężnej  organizacji - masonerii. Zwycięski zamach stanu   otwierał   przed   wolnomularstwem   -  według  odczucia wolnomularzy  i  ich  przeciwników - szerokie perspektywy. Miało się   ono   umocnić   jako  czynnik  władzy,  uzyskać  wpływ  na kształtowanie  nastrojów  i wręcz całej umysłowości. Zapowiedzią tych lepszych czasów był wynegocjowany przez masonerię nowy rząd Polski.   Spośród  wchodzących  w  jego  skład  jedenastu  osób, przynajmniej  pięć  należało  do  lóż  i  zajmowało tam kluczowe stanowiska.  Innych  wolnomularzy  powoływano po maju 1926 r. na wysokie stanowiska w aparacie państwowym.

            Kwartalne  posiedzenie Wielkiej Loży w uchwale z 24.06.1926 roku  stwierdzało,  iż "Całe Wolne Mularstwo polskie niezależnie od  poglądów  wyznawanych  przez  poszczególnych  braci  w życiu światowym, wita z wielką radością hasło odrodzenia moralnego", w imię  którego  Józef  Piłsudski dokonał przewrotu majowego. Poza tym   oświadczano,   że   wolnomularstwo  polskie  nadal  będzie popierało  wysiłki  zmierzające  do  urzeczywistnienia  w  życiu "zasad  moralnych".  Deklaracji  tej  towarzyszyły ambitne plany obediencji  widzącej  siebie  -  na  wzór  francuski  -  w  roli instytucji   inspirującej   i   kierującej   całością   poczynań zmierzających  do  "postępowej" zmiany oblicza kraju. Już więc w 1926  r.  w  jednym  z numerów biuletynu wewnętrznego "Komunikat Wielkiej  Loży"  wyznaczała  ona  sobie  jako  zadanie centralne "rzeczywiście  skojarzyć ze sobą wszystkie rozumne dążenia całej demokracji", pod nazwą której rozumiano wtedy ugrupowania, które poparły bądź zaakceptowały przewrót majowy.

            Loże  zagraniczne  nie  wzięły za złe polskim wolnomularzom zaangażowania  się  w akcję poparcia dla Piłsudskiego. Znaczącym był  tu  fakt, że zamach skierowany był przeciw rządom narodowej prawicy  i  chłopskiego  centrum,  miał zaś poparcie lewicy i to przejściowo  skrajnej.  Nowy  dyktator  cieszył  się  w  Europie sympatią kół lewicowych i liberalnych, uchodził też za wielkiego protektora wolnomularstwa.

                       Rocznica trzecia.

            Mija  dziewiąty  rok od zamachu majowego, Jest 12 maja 1935 roku. Jest to kolejna ważna data w życiu marszałka. Piłsudski po dziewięciu    latach   dyktatorskich   rządów   umiera.   Ksiądz Korniłowicz  opowiedział  później  Wojciechowi  Dłużewskiemu, że przyszedł  do  niego przed śmiercią, aby go na nią przysposobić. Wszedł  do pokoju, w którym leżał marszałek. Ten zobaczywszy go, zwrócił  się  do  niego  i machnął ręką, dając mu znak, by sobie poszedł.  Ksiądz  Korniłowicz  zrozumiał,  że  Piłsudski  z całą świadomością  odrzuca  wizytę  i  nie  życzy  sobie  sakramentów świętych.

            Możemy  uznać, iż taki fakt, choćby nawet nie miał miejsca, nie  miał wpływu na bieg historii. Spróbujmy więc podsumować owo dziewięciolecie   z  innej  strony.  Jakimi  osiągnięciami  mógł poszczycić  się  Piłsudski  w  dniu  śmierci,  czego dokonał? Po pierwsze:   podwyższył   płace  oficerskie  o  50%;  po  drugie: praktycznie zlikwidował sztab generalny doprowadzając jego prace do całkowitego marazmu; po trzecie: obniżył poziom wykształcenia wojskowego  kadry  oficerskiej  wojska  polskiego;  po  czwarte: odrzucił  sojusz  wojskowy  z  Francją;  po piąte: podpisał pakt o   przyjaźni   z   Hitlerem;   po  szóste:  zlikwidował  system demokratyczny;  po  siódme:  zniszczył  polskie  siły  zbrojne - "Kiedy   marszałek  zamknął  oczy,  Polska  była  technicznie  i militarnie  bezbronna". (za A.Pragłowski, Od Wiednia do Londynu, Londyn 1968, s.118) Piłsudski m.in. całkowicie zniszczył polskie lotnictwo.  Możemy stąd wysnuć jednoznaczny wniosek, iż jednym z najważniejszych   skutków   polityki   marszałka   była   klęska wrześniowa i to jest główny element bilansu "trzeciej rocznicy."