Święta Tygodnia 08-14.02.2009: św. Scholastyka
Patronka dobrych rozmów ks. Tomasz Jaklewicz Święta Tygodnia 8-14.02.2009: św. Scholastyka
Jej życie pozostało w cieniu wielkiego brata, św. Benedykta. Scholastyka (480–547) była jego siostrą bliźniaczką. Bliźniaki, jak wiadomo, żyć bez siebie nie mogą. Biografowie podają, że Scholastyka już od dziecka naśladowała pobożnego brata. Towarzyszyła mu w jego podróżach, a kiedy Benedykt założył pierwszy klasztor w Subiaco, ona natychmiast założyła żeński klasztor w pobliskim Piumarola. Legendą obrosły spotkania rodzeństwa, które odbywały się raz do roku. Biograf św. Benedykta, papież Grzegorz Wielki opisał ostatnie ze spotkań Scholastyki z bratem. Ich rozmowa przedłużyła się do późnego wieczoru. Św. Benedykt chciał już wrócić do klasztoru, aby zachować wierność regule, ale siostra prosiła go, by pozostał jeszcze dłużej. Scholastyka przeczuwała, że to ich ostatnie spotkanie, dlatego już wcześniej modliła się do Boga, aby mogła rozmawiać z bratem przez całą noc. Odpowiedzią niebios na tę modlitwę była gwałtowna burza. Brat zwrócił się do siostry z łagodną wymówką: „Coś uczyniła, siostro moja? Nie mogę wrócić do braci, którzy dziwić się będą, że tak długo nie wracam”. A Scholastyka na to: „Prosiłam cię, a ty mnie nie chciałeś wysłuchać. Zwróciłam się przeto do Boga i zostałam wysłuchana”. I z uroczą przekorą dodała: „Jeśli ci tak spieszno, to idź teraz”. Siostra wykazała się większą miłością niż brat – skomentował tę sytuację św. Grzegorz. Scholastyka wkrótce po tej nocnej rozmowie zmarła. Biografia świętej zakonnicy przechowała właściwie tylko ten jeden epizod. Przyznajmy, że pokazuje on coś bardzo ludzkiego i zwyczajnego. Scholastyka jest patronką benedyktynek, ale można by ją uznać za patronkę dobrych rozmów. Okazuje się, że bywają takie ulewy czy burze, które sprzyjają miłości. Ta pobożna anegdota przypomina prawdę, że oprócz wszelkich praw, reguł czy pobożnych regulaminów, które pomagają w drodze do świętości, istnieje najważniejsza wskazówka do szukania Bożej woli: szczera i żarliwa miłość. I może jeszcze jedno. Dobra rozmowa rodzeństwa, małżonków czy przyjaciół jest pięknym Bożym darem. Takie chwile nie zdarzają się często, ale kiedy już są, warto się nimi nacieszyć i przechować w pamięci. Dobra rozmowa umacnia ludzkie więzi bardziej niż cokolwiek innego. Myśl: Dobra rozmowa umacnia ludzkie więzi bardziej niż cokolwiek innego. http://www.goscniedzielny.wiara.pl ________________________________________________________________________________
Święta tygodnia 08-14.03.2009: św. Franciszka Rzymianka
Mężatka zakonnicą ks. Tomasz Jaklewicz Święta tygodnia 8-14.03.2009: św. Franciszka Rzymianka Żona, matka i zakonnica. Połączenie tych powołań wydaje się niemożliwe. A jednak św. Franciszce Rzymskiej to się udało. Przez czterdzieści lat łączyła życie małżeńskie z życiem ascezy, modlitwy i służby ubogim. Najoryginalniejszym z licznych mistycznych darów, było widzenie z własnym Aniołem Stróżem. Franciszka urodziła się w 1384 r. Jako 11-letnia dziewczynka postanowiła wstąpić do zakonu. Jednak posłuszna swoim zamożnym rodzicom wyszła z mąż za rzymskiego patrycjusza Wawrzyńca di Ponziani. Żyła w zgodnym związku, ponoć nigdy nie pokłóciła się z mężem. Wydała na świat trójkę dzieci, z których dwoje zmarło w dzieciństwie. Zajęta prowadzeniem domu znajdowała czas na modlitwę i pomaganie nędzarzom i chorym. Kiedy tylko ktoś z domowników potrzebował jej pomocy, przerywała modlitwę. Mówiła: „Mężatka musi, jeśli wzywają ją rodzinne obowiązki, zostawić Boga przed ołtarzem i znaleźć Go w domowej krzątaninie”. Legenda mówi, że kiedyś cztery razy przerywano jej modlitwę przy tym samym wersie psalmu, który odmawiała. Kiedy za piątym razem powróciła do modlitwy, znalazła ten wers zapisany złotymi literami. Mieszkała w pałacu na Zatybrzu. Gdy wybuchła wojna króla Neapolu z papieżem, pałac obrabowano, a jej męża i syna skazano na wygnanie. Franciszka została bez środków do życia, ale nie straciła ufności i doczekała się ich powrotu. Kiedy miasto ogarnęła epidemia dżumy, na ulicach rozdawała żywność i ubrania. Wokół niej gromadziły się kobiety, które tak jak ona chciały podjąć życie ascetyczne i działalność charytatywną. W 1425 roku Franciszka utworzyła kongregację oblatek benedyktyńskich. Sama przyjęła habit i zamieszkała w klasztorze dopiero po śmierci syna i męża. Była obdarzona niezwykłymi łaskami mistycznymi: wizjami, ekstazami, zmysłem proroczym, mocą uzdrawiania, a nawet wskrzeszania umarłych. Zmarła 9 marca 1440 r., mając 56 lat. Pochowano ją w kościele S. Maria Nova przy Forum Romanum. Świętą ogłosił ją Paweł V w 1609 roku. Św. Franciszka chciała być zakonnicą, a prawie całe życie była żoną i matką, zakonnicą jedynie „półetatową”. Jej życie pokazuje, że nie każde pobożne pragnienie musi być koniecznie wolą Boga. Cała rzecz w tym, aby umieć to mądrze rozróżniać. Pomocą może być dobra rozmowa, a aniołem stróżem może okazać się mąż, żona, brat, siostra, przyjaciel czy spowiednik. Myśl: Nie każde pobożne pragnienie musi być koniecznie wolą Boga. http://goscniedzielny.wiara.pl ________________________________________________________________________________
Święta Tygodnia 15-21.02.2009: św.Piotr Damiani
Święty negocjator ks. Tomasz Jaklewicz Święty tygodnia 15-21.02.2009: Piotr Damiani 
Św. Piotr Damiani łączył w sobie wiele sprzecznych powołań. We wszystkich szedł na całość. Z zamiłowania był eremitą, czyli pustelnikiem szukającym samotnie Boga. A jednocześnie ciągnęło go do ludzi. Miał dar jednania skłóconych. Angażował się w życie Kościoła swoich czasów, zjeździł Europę w charakterze kościelnego negocjatora w sporach między papieżami, biskupami, mnichami i wszelakiego rodzaju władzami. Gromił surowo wszystkich dookoła, zwłaszcza kler, a jednocześnie głęboko kochał ludzi. Był niechcianym dzieckiem. Urodził się w 1007 roku w Rawennie, w licznej i biednej rodzinie. Jego własna matka porzuciła go jako niemowlę. Piotr znalazł wsparcie w ukochanej siostrze oraz w starszym bracie, Damianie, od którego też przejął drugie imię (Damiani). To brat poznał się na niezwykłych zdolnościach Piotra i posłał go na studia. Po przyjęciu święceń kapłańskich został wykładowcą w jednej ze szkół parafialnych. Wkrótce został mnichem, a następnie opatem eremu w Ponte Avellana. Odnowił życie zakonne, napisał biografię św. Romualda – założyciela kamedułów, w której w porywający sposób przedstawił ideały monastyczne XI wieku. Stał się doradcą klasztorów, kierownikiem duchowym. Garnęli się do niego uczniowie. Dzięki niemu powstawały nowe ośrodki pustelnicze. Był przyjacielem cesarzy Ottona III i Henryka IV, doradcą papieży: Klemensa II, Damazego II, Leona IX i Stefana II. Ten ostatni mianował go w 1057 r. biskupem Ostii i kardynałem. Św. Piotr Damiani walczył jak lew o odnowę Kościoła. W licznych pismach zwalczał nadużycia, symonię, nieobyczajność kleru. Wielokrotnie bywał legatem papieskim na synodach i mediatorem. Papież Aleksander II trzymał go przy sobie jako doradcę. Zlecił mu misję załagodzenia sporu między biskupem Macon a słynnym opactwem benedyktyńskim w Cluny. Św. Piotr Damiani załatwił też sporne kwestie wśród biskupów: Reims, Sens, Tours, Bourges i Bordeaux. Biskupa Rawenny pogodził ze Stolicą Apostolską. Był znawcą Biblii i Ojców Kościoła, znakomitym prawnikiem kanonistą. Zostawił po sobie ok. 240 utworów poetyckich, 170 listów, 53 kazania, 7 życiorysów i kilka rozpraw. Zmarł 23 lutego 1072 r. w klasztorze benedyktynów w Faenzy. Pochowano go w tamtejszej katedrze. Papież Leon XII zatwierdził w roku 1821 kult św. Piotra Damiani i ogłosił go doktorem Kościoła. Myśl: Gromił wszystkich wokół, a jednocześnie głęboko kochał ludzi http://goscniedzielny.wiara.pl _______________________________________________________________________________
Święta tygodnia 26.04-2.05.2009: św. Katarzyna ze Sieny
Mistyka i czyn ks. Tomasz Jaklewicz Święta tygodnia 26.04-2.05.2009: św. Katarzyna ze Sieny W Sienie czas stanął w miejscu na wysokości XIV wieku. To jedno z tych włoskich miast, w których można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Tam urodziła się i wychowała św. Katarzyna, ogłoszona przez Jana Pawła II patronką Europy. Urodziła się w 1347 r. w rodzinie liczącej 26 dzieci. Już jako dziewczynka marzyła o oddaniu życia całkowicie Bogu. Naraziła się przez to matce, która chciała ją wydać za mąż. Katarzyna jednak całe życie potrafiła walczyć o to, co uznała za wolę Boga. Jako 16-latka została tercjarką dominikańską. Była radykalną ascetką, doświadczała niezwykłych mistycznych darów: objawień, ekstaz, lewitacji, bilokacji, stygmatów. Ks. J. Pasierb w wierszu „Precyzja mistyki” pisał: „w Sienie w bazylice San Domenico niedaleko wejścia zaznaczono na posadzce gdzie podczas której wizji stał Chrystus a gdzie Katarzyna tu uprosiła od Niego krzyż tu mogła Go odziać a tutaj zabrał jej serce”. Intensywne życie duchowe nie oznaczało oderwania od ziemskich spraw. Przeciwnie. Katarzyna zasłynęła jako kobieta czynu, energicznie i odważnie angażująca się w życie Kościoła. Przemawiała do księży, biskupów i papieży, ogłaszając się publicznie posłanką samego Chrystusa. Przesłuchiwał ją trybunał inkwizycyjny, który nie dopatrzył się u niej żadnej herezji. Zakonnik, który prowadził przesłuchanie, doznał pod jej wpływem głębokiego nawrócenia. Katarzyna walczyła z zapałem o odnowę Kościoła niszczonego przez podziały, intrygi, nepotyzm, symonię itd. W Awinionie osobiście nakłaniała Grzegorza XI do powrotu do Rzymu. W listach zwracała się do niego poufale: „Bądź mężczyzną, Ojczulku”. Papież wrócił do Rzymu. Kościołem wstrząsały jednak dramatyczne podziały. W pewnym momencie było prócz papieża było jeszcze dwóch antypapieży. Katarzyna mówiła: „Pragnę oddać za Kościół życie, krew i całe ciało, aż do szpiku kości, mimo że nie jestem tego godna”. Brzydziła się służalczą bojaźnią, która „ucina rękę świętego pragnienia”. Zmarła w Rzymie w wieku 33 lat. Jej życie jest dowodem działania Ducha Świętego, który ciągle posyła do niego swoich proroków. Myśl: „Dusza, która boi się ludzi, nigdy niczego nie osiągnie”. Św. Katarzyna ze Sieny
http://goscniedzielny.wiara.pl
Święto Tygodnia 03-9.05.2009: NMP Królowej Polski
Mniej koron, więcej Ewangelii Święto Tygodnia 3-9.05.2009: NMP Królowej Polski
Uroczystość Maryi Królowej Polski obchodzimy 3 maja, ale w liturgii przeniesiona jest ona w tym roku na 4 maja. Niedziele okresu paschalnego mają bowiem pierwszeństwo przed wszystkimi innymi świętami. Ta liturgiczna „kolizja” przypomina o tym, jak ważna jest niedziela. To niedziela jest najstarszym i najbardziej podstawowym świętem chrześcijańskim! Maryja z pewnością nie czuje się dotknięta tym, że musi „ustąpić miejsca” swojemu Synowi. Wszystko zawsze robiła ze względu na Jezusa i dla Niego. Skąd wziął się tytuł „Królowa Polski”? Hymn „Bogurodzica” jest dowodem maryjnej pobożności Polaków, choć nie pojawia się w nim jeszcze żaden narodowy akcent. Jan Długosz nazwał Maryję „Panią świata i naszą”. W XVI wieku poeta Grzegorz z Sambora sławił Matkę Bożą Częstochowską jako Królową Polski i Polaków. Do rozpowszechnienia tego tytułu przyczynił się w XVII wieku Włoch – o. Juliusz Mancinelli. Jemu to w roku 1617 miała objawić się Maryja i prosić: „nazywaj mnie Królową Polski”. Mancinelli przybył z pielgrzymką do Polski i przekazał Polakom treść objawień. Nadanie tytułu nastąpiło 1 kwietnia 1656 r., po cudownej obronie Częstochowy w czasie najazdu szwedzkiego. W katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz ślubował: „Ciebie za patronkę moją i za Królową państw moich dzisiaj obieram”. Monarcha obiecał, że poprawi sytuację chłopów i mieszczan, kiedy tylko wróg zostanie pokonany. Obietnice nie zostały jednak zrealizowane z powodu sprzeciwu szlachty. Święto Królowej Polski zostało ustanowione dla całego kraju dopiero w roku 1924. W trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza biskupi polscy z inicjatywy więzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego dokonali ponownego zawierzenia całego kraju Maryi. 26 sierpnia 1956 roku ok. miliona wiernych na Jasnej Górze złożyło Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. Czym dla współczesnych Polaków jest tytuł Królowej Polski? Czy tylko śladem po dawnej historii, w której wiara i pobożność maryjna odgrywały ważną rolę? Czy obieramy jeszcze ten tytuł jako moralne zobowiązanie? Maryi nie zależy na berłach i koronach. Bo sama była pokorną uczennicą swojego Syna. Chodzi Jej raczej o to, by Polacy żyli bardziej ewangelicznie. http://goscniedzielny.wiara.pl _________________________________________________
Święto tygodnia 05-11.04.2009: Wielki Tydzień
Żeby był wielki Ks. Tomasz Jaklewicz Święto tygodnia 5-11.04.2009: Wielki Tydzień Jak przeżyć te dni, aby były naprawdę wielkie? Nie jest łatwo. Tyle gonitwy przed świętami. Tyle spraw, z którymi trzeba zdążyć. Jak nie rozminąć się z Tym, który w Niedzielę Palmową wjechał na osiołku do Jerozolimy? Ktokolwiek uczestniczył w Drodze Krzyżowej w Jerozolimie, wie, jak trudno tam o skupienie. Na wąskich uliczkach toczy się życie, handel, zgiełk, zabawy dzieci. Tak pewnie było w czasach Jezusa. Tak jest i dziś. Rzeczy wielkie i święte dzieją się pośród zgiełku codzienności. Ale warto powalczyć, aby w te święte dni zachować wewnętrzne skupienie, by sercem pozostać przy Zbawcy. Wtedy to będzie mój Wielki Tydzień. Wielki Tydzień zaczyna się w Niedzielę Palmową, a kończy… Tu jest pewien problem. Dawniej przyjmowano, że w Wielką Sobotę, dziś akcentujemy, że w Wielki Czwartek wieczorem. Trzeba koniecznie widzieć ten punkt graniczny. Od Mszy Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna się bowiem święte Triduum Paschalne – jedno wielkie święto, które prowadzi nas od krzyża do zmartwychwstania Chrystusa. Triduum Paschalne trwa od wieczora Wielkiego Czwartku do nieszporów Niedzieli Zmartwychwstania. Ważne jest to, aby w naszej mentalności utrwalił się wreszcie taki podział tych najważniejszych dni naszej wiary. Święta paschalne zaczynają się już w Wielki Czwartek wieczorem! Wielki Piątek i Wielka Sobota są dniami postu. Jest to tzw. post paschalny, który nie tylko ma charakter pokutny, ale jego celem jest zjednoczenie się z tajemnicą śmierci Chrystusa i Jego złożenia do grobu. Nie ma ważniejszej celebracji niż Wigilia Paschalna w wieczór poprzedzający Niedzielę Wielkanocną. To jest prawdziwa rezurekcja. Niestety, ciągle nieodkryta przez wielu wiernych i lekceważona przez duszpasterzy. Jaką ewangelizacyjną siłę może mieć Kościół Jezusa Chrystusa, który nie potrafi świętować Jego zmartwychwstania? Myśl: Warto powalczyć, aby w te święte dni sercem pozostać przy naszym Zbawcy.
http://goscniedzielny.wiara.pl ________________________________________________
Święto tygodnia 12-18.04.2009: Oktawa Wielkanocna
50 dni radości ks. Tomasz Jaklewicz Święto tygodnia 12-18.04.2009: Oktawa Wielkanocna Wielkanoc nie kończy się w Niedzielę Wielkanocną. Trwa dłużej. „Pięćdziesiąt dni od Niedzieli Zmartwychwstania do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego obchodzi się z wielką radością jako jeden dzień świąteczny, co więcej, jako »wielką niedzielę«” - czytamy w liturgicznych przepisach. Osiem pierwszych dni okresu wielkanocnego stanowi oktawę Wielkanocy. Te dni mają najwyższą rangę obchodów liturgicznych – uroczystości Pańskich. Poniedziałek Wielkanocny jest tak samo ważnym dniem jak kolejne dni oktawy. W Piątek Wielkanocny nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Właściwie powinniśmy mieć tydzień wolnego, ale na to nie ma szans. Warto jednak postarać się o przedłużenie wielkanocnej radości. Po to są święta, aby nadzieję ze zmartwychwstania Chrystusa zanieść do swojej codzienności, próbować oświetlić paschalnym światłem wszelkie życiowe sytuacje, które podcinają nam skrzydła i napełniają smutkiem. Nie potrafimy za bardzo w Kościele celebrować radości. Lepiej wychodzą nam nabożeństwa związane z krzyżem. Nie za dużo mamy pieśni wychwalających Zmartwychwstanie. Zresztą w wielu kościołach śpiew z zasady brzmi dość ponuro i nawet Wielkanoc nie jest w stanie poderwać wiernych do bardziej radosnego śpiewania na chwałę Najwyższego. Postawą modlitewną, którą można by śmiało nazwać wielkanocną, jest postawa stojąca. Samo słowo „zmartwychwstanie” to nam podpowiada. Pierwsi chrześcijanie nie klękali na modlitwie ani w niedzielę, ani w okresie wielkanocnym. Nie klękali nawet przed Najświętszym Sakramentem. Przy czym warto pamiętać, że przez całe pierwsze tysiąclecie nie było w kościołach ani tabernakulum, ani monstrancji. Bardziej akcentowano obecność Zmartwychwstałego w człowieku, który przyjmuje Eucharystię. Radości nie da się sztucznie wytworzyć. Najgłębszym źródłem radości jest wiara, czyli osobiste szczere zaufanie Dobrej Nowinie o życiu. Przyjęta na serio, zmienia wszystko. I modlitwę, i życie. Myśl: Nie potrafimy w Kościele celebrować radości.
http://goscniedzielny.wiara.pl _________________________________________________
Święto tygodnia 22-28.02.2009: Popielec
Prochem jestem Ks. Tomasz Jaklewicz
Święto tygodnia 22-28.02.2009: Popielec Symbol popiołu ma swoją przyciągającą siłę. Chrześcijanie przejęli ten znak z tradycji żydowskiej. Biblia wielokrotnie odwołuje się do popiołu. Izajasz nazywa bałwochwalcę „zjadaczem popiołu” (Iz 44,20). „Serce jego jak popiół! Życie jego nędzniejsze niż glina!” (Mdr 15,10). Pyszni zobaczą siebie jako „obróconych z powrotem w popiół na ziemi” (Ez 18,18). Ci jednak, którzy widzą swoje grzechy i pragną nawrócenia, wyznają jak Abraham, że są „pyłem i prochem” (Rdz 18,27). Siadanie na popiele lub posypanie się nim jest gestem uniżenia się przed Stwórcą. Hiob kończy swój spór z Bogiem wyznaniem: „odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele”. (Hi 42,6). Król Niniwy przejęty słowem proroka Jonasza „Wstał z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele” (Jon 3,6). Popiół jest również znakiem żałoby. Wyraża smutek człowieka doświadczonego nieszczęściem. Stary Testament dostrzegał związek między nieszczęściem a grzechem. Żydzi zagrożeni śmiercią posypywali swoje głowy popiołem (Est 4,1-4). Psalmista modli się: „Albowiem jak chleb jadam popiół i z płaczem mieszam mój napój” (Ps 102,10). Popiół to symbol kruchości naszego istnienia zagrożonego chorobą, bólem, wojną, śmiercią. W Środę Popielcową językiem symbolu wyrażamy prawdę o ludzkiej grzeszności i przemijalności. Kto widzi i grzech, i śmierć, ten rozumie nadzieję, którą ofiaruje Ewangelia. Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały pokonuje zło grzechu i zło śmierci. W Nim spełnia się zapowiedź Mesjasza, który „pociesza wszystkich zasmuconych, aby im wieniec dać zamiast popiołu” (Iz 62, 2-3). Ten, kto dziś przyjmuje popiół na głowę, ma szansę kiedyś na wieniec. I odwrotnie. Kto dziś sam stroi się w wieniec, wybiera na przyszłość popiół. Myśl: Ci, którzy widzą swoje grzechy wyznają, że są „pyłem i prochem”. http://goscniedzielny.wiara.pl ________________________________________________________________________________
Święto tygodnia 22-28.03.2009: Zwiastowanie Pańskie
Pan z Tobą ks. Tomasz Jaklewicz Święto tygodnia 22-28.03.2009: Zwiastowanie Pańskie Najstarsza tradycja związana ze świętem Zwiastowania akcentuje, że to święto Pańskie, czyli w jego centrum jest Chrystus, który rozpoczyna swoje ziemskie życie w łonie Dziewicy z Nazaretu. Z biegiem lat akcent przesunął się bardziej na Maryję, która powiedziała Bogu swoje „tak”. Kto ważniejszy? Oczywiście pierwszy zawsze jest Bóg i Jego działanie. Maryja byłaby ostatnią osobą, która chciałaby przesłonić sobą Boga. Ale można powiedzieć, że to, co najważniejsze, dzieje się pomiędzy Bogiem i Maryją. Zwiastowanie jest świętem tego „pomiędzy”. Tu leży punkt ciężkości sceny namalowanej przez Łukasza w Ewangelii. Tu leży też sedno wiary, nie tylko wiary Maryi, ale wiary każdej innej osoby. Najważniejsze rozgrywa się właśnie w tej intymnej przestrzeni „pomiędzy”. Do tego miejsca nie ma dostępu nikt inny poza Bogiem i człowiekiem.
Słowa „Pan z Tobą” to jedna z częstych formuł biblijnych. W Starym Testamencie występują 103 razy, w Nowym 13 razy. To oznajmienie bliskości Boga i Jego przyjaźni. To obietnica obecności, która będzie ją prowadzić i umacniać. W Starym Testamencie taki dar otrzymują ludzie powołani do zadań specjalnych w historii zbawienia. Maryja niewątpliwie jest kimś wybranym, wyjątkowym. Ale w Eucharystii słyszymy raz po raz te same słowa: „Pan z Wami”. Nie jest to życzenie, ale stwierdzenie faktu: Pan jest naprawdę z nami, jest blisko każdej i każdego z nas, blisko Ciebie. Maryja jest naszą siostrą w wierze. Ona, tak jak i my, zostaje zaproszona przez Boga do wybrania określonej drogi i próbuje odpowiedzieć na Boże wezwanie. Uczy, że warto zaryzykować i postawić na Niego. Chaire – czyli „raduj się”. Tak brzmią pierwsze słowa anielskiego pozdrowienia. Tam, gdzie zjawia się Bóg, tam jest i radość. Ale Maryja słyszy także inne słowa: „Nie bój się”. Tam, gdzie zjawia się Bóg, tam pojawia się i lęk. Może to być obawa przed zawierzeniem swojego życia, lęk przed zadaniem, nowością, zmianą, którą On proponuje. W życiu Maryi bywało różnie. Raz bliższe jej były słowa: „raduj się” (np. kiedy śpiewała u Elżbiety Magnificat), innym razem bliższe jej było „nie bój się”. Takie jest życie. Ale najważniejsze jest to, by nie zagubić słów: „Pan z Tobą”. Nigdy. Ani wtedy, gdy chce mi się śmiać, ani gdy chce mi się wyć. Myśl "Pan z Tobą" - to obietnica obecności Boga na dobre i na złe.
http://goscniedzielny.wiara.pl ________________________________________________
Święty tygodnia 01-7.03.2009 r.: św. Kazimierz
Książęce życie Ks. Tomasz Jaklewicz
 Święty tygodnia 1-7.03.2009 r.: św. Kazimierz Żyć jak książę. Z czym nam się kojarzy takie wyrażenie? Z pławieniem się w luksusie, beztroską, używaniem życia… Święty Kazimierz był księciem, ale jego krótkie życie był zaprzeczeniem takich wyobrażeń. Szlachetne urodzenie odczytał jako wezwanie do szlachetnego życia. Żył w czasach bodaj największej polskiej prosperity – w epoce Jagiellonów. Był wnukiem Władysława Jagiełły, drugim z kolei synem króla Kazimierza Jagiellończyka. Urodził się w 1458 r. na Wawelu. Jego wychowawcami byli ks. Jan Długosz, włoski humanista Kallimach, a do sakramentu bierzmowania przygotowywał go św. Jan Kanty. Należał do najbardziej wykształconych książąt ówczesnej Europy. Ojciec wysłał trzynastoletniego Kazimierza na Węgry, gdzie pojawiła się możliwość objęcia tronu. Zbrojna wyprawa okazała się jednak totalną klęską, co było dużym przeżyciem dla trzynastoletniego, wrażliwego chłopca. W 1472 roku Kazimierz udał się na Jasną Górę, gdzie oddał się w niewolę Maryi. Kiedy król przebywał na Litwie, królewicz przez prawie dwa lata był namiestnikiem ojca w królestwie. Tytułowano go secundogentis regis Poloniae. Rezydował w Radomiu, a jego krótkie rządy były dobrze oceniane przez współczesnych. W roku 1483 ojciec wezwał syna do Wilna. Kazimierz chorował już wtedy na gruźlicę. Zmarł w Grodnie w drodze na sejm do Lublina, mając niespełna 26 lat. Jego ciało złożono w katedrze wileńskiej, gdzie bardzo szybko otoczono je kultem. Staranie o kanonizację rozpoczął jego brat król Zygmunt Stary. Książę Kazimierz został kanonizowany w 1604 r. Jest patronem Polski i Litwy, a najbardziej czczony jest w samym Wilnie. Św. Kazimierz łączył głęboką pobożność z zaangażowaniem w życie polityczne. Był przygotowywany przez ojca do objęcia tronu, brał udział w zjazdach, sejmach, naradach. A zarazem miał upodobanie w medytacji i surowym stylu życia. Nosił włosienicę, często pościł, unikał rozrywek i wypoczynku. Był wrażliwy na ludzką biedę. Czy hagiografowie nie popadają w pobożną przesadę, widząc w Kazimierzu wzorcowy wizerunek chrześcijańskiego księcia? Być może. Ale może być też tak, że to nam już nie mieści się w głowach, że można być na szczytach władzy, dysponować bogactwem i pozostać normalnym, pobożnym, przyzwoitym człowiekiem. Myśl: Szlachetne urodzenie odczytał jako wezwanie do szlachetnego życia. ttp://goscniedzielny.wiara.pl _______________________________________________________________________________
Święty tygodnia 10-16.05.2009: św. Andrzej Bobola
Pozorny tryumf zła ks. Tomasz Jaklewicz Święty tygodnia 10-16.05.2009: św. Andrzej Bobola Jego prawdziwa duchowa „kariera” zaczęła się dopiero po śmierci. Ojciec Andrzej Bobola (ur. 1591), gorliwy jezuita działający na wschodzie Rzeczpospolitej, został w 1657 roku zamordowany przez Kozaków. Przez kilkadziesiąt lat po jego śmierci nikt o nim nie pamiętał. Dopiero w 1702 roku przypomniano sobie o nim albo – jak głosi tradycja – on sam przypomniał o sobie. Miał bowiem przyśnić się rektorowi jezuickiego kolegium w Pińsku o. Marcinowi Godebskiemu, który w podziemiach kościoła odkrył trumnę zamordowanego jezuity. Okazało się, że ciało o. Andrzeja zachowało się nienaruszone. Widoczne były na nim ślady wyjątkowego okrucieństwa. To odkrycie dało początek kultowi, który szybko objął cały kraj. Dalsze dzieje kultu Andrzeja Boboli wiążą się ściśle z losami Polski. Rozbiory spowodowały opóźnienie procesu beatyfikacyjnego. Dopiero w 1853 roku, po 141 latach starań, ogłoszono św. Andrzeja błogosławionym. Burzliwe były dzieje jego relikwii. W 1923 roku zostały z Połocka wywiezione do Moskwy, do muzeum medycyny, potem przekazane Stolicy Apostolskiej (za pomoc żywnościową, jakiej Watykan udzielił sowieckiej Rosji podczas głodu w latach dwudziestych). Ciało powróciło w tryumfalnym pochodzie do Polski po kanonizacji w 1938 r. i zostało złożone w kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Cudem uniknęło zniszczenia w czasie II wojny. Dziś spoczywa w warszawskim sanktuarium wybudowanym ku jego czci i poświęconym w 1992 roku. W 2002 roku św. Andrzej Bobola został ogłoszony przez Stolicę Apostolską patronem Polski. Dołączył do zacnego grona dotychczasowych patronów: Maryi, Królowej Polski, św. Wojciecha, św. Stanisława i św. Stanisława Kostki. Życie i męczeństwo św. Andrzeja Boboli kojarzy mi się z historią ks. Jerzego Popiełuszki. Obaj robili to, co ksiądz robić powinien. Głosili Ewangelię. Z gorliwością i prostotą. Tak służyli Kościołowi i Polsce. Obaj padali ofiarą okrucieństwa. Męczennicy pokazują, że nie żyjemy w idealnym świecie. Są ludzie zdolni do heroizmu, inni – do okrucieństwa. Albo należałoby raczej powiedzieć, że w każdym z nas są pokłady dobra, ale i zdolność do zadawania innym bólu. Męczennicy pokazują, że dobro będzie zawsze napotykało opór. Ale świadczą i o tym, że tryumf zła jest pozorny. Dlatego ich groby są znakami nadziei. Myśl: W każdym z nas są pokłady dobra, ale i zdolność do zadawania innym bólu. http://goscniedzielny.wiara.pl ___________________________________________________________
Święty tygodnia 15-21.03.2009: św. Józef
Oblubieniec ks. Tomasz Jaklewicz Święty tygodnia 15-21.03.2009: św. Józef
Słowa „oblubieniec” (gr. nymphios) i „oblubienica” (gr. nymphe) nie funkcjonują w języku codziennym. W Biblii mają niezwykły ciężar. Oznaczają narzeczonych lub młodych małżonków. Jest w nich posmak obietnicy, jakiejś niedopełnionej jeszcze bliskości, spełnienia, szczęścia. Piękno i głębię tych słów odkrywamy w Pieśni nad pieśniami – niezwykłym biblijnym poemacie o miłości mężczyzny i kobiety. W Starym Testamencie Oblubieniec to jedno z imion Boga, który uważa swój lud za oblubienicę, okazując mu wierność i niezwykłą czułość. W Nowym Testamencie Chrystus jest Oblubieńcem, który uświęca oblubienicę, czyli Kościół. Św. Józef nazwany jest oblubieńcem Miriam z Nazaretu. W tym określeniu kryje się tajemnica więzi łączącej go z miłością Jego życia – Dziewczyną z sąsiedztwa, która „wpierw, nim zamieszkali razem, stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego” (Mt 1,18). Wszystko potoczyło się inaczej niż każde z młodych narzeczonych sobie wyobrażało. Miłość Józefa i Maryi została włączona w Boży plan, w miłość większą niż ich uczucia i nadzieje. Bóg, który jest miłością, nie może być przeciwko ludzkiej miłości. Ale miłość nie jest Bogiem. Ludzka miłość nie jest wartością absolutną, ona z natury rzeczy jest krucha, podatna na grzech. Tylko Bóg jest Bogiem. Zaproszenie Boga do ludzkiej miłości to odważna decyzja. To zgoda na to, że Pan Bóg zamiesza, poprzestawia, ustawi inaczej priorytety, ale też oczyści, wydoskonali. Wewnętrzne życie św. Józefa okrywa tajemnica jego milczenia. Dobrze, że tak jest. Nie musimy wszystkiego wiedzieć. Pewnie wiele jego męskich ambicji i pragnień musiało obumrzeć. Józef czczony jest jako oblubieniec Maryi, czyli wierny towarzysz Jej życia w służbie Bożego macierzyństwa i ziemski ojciec Jezusa. Świętość jest zrobieniem miejsca Bogu, odnalezieniem siebie w Nim. Myśl: Bóg jest miłością, ale miłość nie jest Bogiem.
http://goscniedzielny.wiara.pl/ ________________________________________________________________________________
Święty Tygodnia 17-23.05.2009: św. Jan Nepomucen
Święty od milczenia ks. Tomasz Jaklewicz Święty Tygodnia 17-23.05.2009: św. Jan Nepomucen To bardzo popularny święty. Jego figury można spotkać bardzo często na mostach lub nad rzekami w Europie Środkowej. Niekiedy św. Jan Nepomucen trzyma w dłoni zamkniętą kłódkę, zapieczętowaną kopertę lub palec na ustach. To symbole zachowania tajemnicy spowiedzi. Najprawdopodobniej bowiem za obronę tej tajemnicy oddał życie. Urodził się w 1348 r. w Pomuku (późniejsza nazwa Nepomuk) koło czeskiej Pragi. Studiował prawo w Pradze, Bolonii i Padwie. Został kapłanem. Mianowano go kanonikiem kapituły katedry św. Wita w Pradze oraz proboszczem praskiej parafii. Wkrótce stał się prawą ręką arcybiskupa Pragi Jana. W tym czasie między czeskim królem Wacławem IV Luksemburczykiem a arcybiskupem Pragi wybuchł konflikt. Ksiądz Jan pełnił rolę mediatora. Porywczy król aresztował go i kazał torturować. Na pół żywego w nocy zrzucono Jana z mostu Karola do Wełtawy, która przepływa przez Pragę. Ludowa legenda mówi, że kapłanowi przywiązano kamień młyński do szyi i że kamień ten urwał się, a niezwykła jasność obudziła mieszkańców Pragi. Późniejsze kroniki podają, że św. Jan zginął, ponieważ odmówił ujawnienia tajemnicy spowiedzi królowej Joanny, żony króla Wacława. Ciało męczennika wydobyto z rzeki i pochowano w katedrze praskiej. Kult męczennika zaczął się spontanicznie szerzyć, ale dopiero w 1729 roku papież Benedykt XII ogłosił go świętym. Święty Jan jest patronem dobrej sławy, spowiedników, tonących oraz orędownikiem podczas powodzi. Jest także patronem mostów. Historycy spierają się o szczegóły życia i śmierci św. Jana Nepomucena. Niektórzy kwestionują motyw jego męczeństwa. Niezależnie od tych sporów, św. Jan pozostaje symbolem cnoty dochowania wierności tajemnicy. W ikonografii nad jego głową przedstawia się pięć gwiazd, a w środku napis „tacui”, czyli „milczałem”. Żyjemy w bardzo plotkarskich czasach. Spora część mediów ściga się w poszukiwaniu haków na ludzi, w wydobywaniu na jaw cudzych słabości i grzechów. Tabloidy nie narzekają na brak czytelników. W tym kontekście postać św. Jana przypomina, że nie każdy człowiek ma prawo do całej prawdy o wszystkich. Tylko Bóg wie o nas wszystko, ale On najbardziej szanuje naszą wolność i godność. Cierpliwie czeka, aż sami uznamy nasze grzechy. Myśl: W naszych plotkarskich czasach postać św. Jana przypomina, że nie każdy człowiek ma prawo do całej prawdy o wszystkich. http://goscniedzielny.wiara.pl
_____________________________________________________________
Święty tygodnia 19-25.04.2009: św. Wojciech
Prawie same klęski Ks. Tomasz Jaklewicz Święty tygodnia 19-25.04.2009: św. Wojciech Niewiele w życiu mu się udało. Wyprawa misyjna do Prusów – jego ostatnie zadanie – skończyła się po tygodniu męczeńską śmiercią. Nawet jego relikwiom nie dawano spokoju. Ciągle ktoś je wykradał z Gniezna. Czeski książę Brzetysław już w 1038 roku, a ostatnia profanacja miała miejsce w 1986 roku, kiedy to wandale ukradli i przetopili srebrny relikwiarz z katedry w Gnieźnie. Przetrwały na szczęście gnieźnieńskie drzwi, które od wieków „opowiadają” żywot Patrona Polski, choć w nieco bardziej optymistycznej wersji niż w rzeczywistości. Wojciech urodził się w czeskich Libicach w 956 roku, w możnym rodzie Sławnikowiców. Kształcił się w Magdeburgu pod opieką arcybiskupa Adalberta (jego imię przyjął na bierzmowaniu i na Zachodzie znany jest jako Adalbert). Został księdzem, a wkrótce, mimo młodego wieku (27 lat), biskupem Pragi. Chciał gorliwie pełnić swój urząd, ponoć wkroczył boso do miasta. Dążył do poprawy obyczajów, brał w obronę biednych i pokrzywdzonych. Na skutek waśni rodowych dwukrotnie zmuszano go do opuszczenia Pragi, wymordowano jego rodzinę. Za pierwszym razem schronił się w Rzymie, gdzie wstąpił do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Po drugim, przymusowym wyjeździe z Pragi zapragnął zostać misjonarzem. Udał się na Węgry, gdzie, jak mówi podanie, udzielił chrztu św. Stefanowi, przyszłemu władcy Węgier. Bolesław Chrobry pomógł zorganizować Wojciechowi wyprawę misyjną do Prus, która zakończyła się jego morderstwem. Chrobry wykupił od pogańskich Prusów ciało męczennika i pochował z honorami w Gnieźnie, a papież szybko ogłosił go świętym. Kult Wojciecha pomógł ustanowić w Gnieźnie w 1000 roku pierwszą kościelną metropolię, co przyczyniło się do wzmocnienia młodego polskiego państwa i Kościoła na naszych ziemiach Można powiedzieć, że to się św. Wojciechowi udało. Słyszałem kiedyś wypowiedź pewnego hierarchy o Janie Pawle II: „Jemu się wszystko udawało, bo był człowiekiem wiary”. A św. Wojciechowi nic się nie udawało. Czyli że miał za mało wiary? A może to tylko stała pokusa hagiografów, by zamieniać krwiste życiorysy w propagandową opowieść. Jezusowi po ludzku niewiele się udało. Jego naśladowcy w jakiejś mierze odtwarzają Jego los. Robią to, co do nich należy, i ufają. Wiedzą, że to nie oni mają zwyciężać, ale Bóg. Myśl: Jezusowi po ludzku niewiele się udało. Jego naśladowców spotyka nieraz podobny los. http://goscniedzielny.wiara.pl _________________________________________________
Święty tygodnia 29.03.-4.04.2009: św. Izydor z Sewilli
Patron Internetu Ks. Tomasz Jaklewicz Święty tygodnia 29.03.-4.04.2009: św. Izydor z Sewilli
Żył na przełomie VI i VII wieku. Ogrom jego dzieł zdumiewa. Św. Izydor nie był oryginalnym pisarzem, ale za to pracowitym do bólu. Jego księgi były na ogół wypisami z innych dzieł. Wiele miało charakter encyklopedii pisanych jasnym, zrozumiałym stylem. Jego prace wywarły wielki wpływ na średniowiecze i ocaliły wiele skarbów literatury antycznej. Największym dziełem były „Etymologie” – prawdziwa encyklopedia całej świeckiej i duchowej wiedzy ówczesnych czasów w dwudziestu (!) księgach. Ponadto Izydor był autorem wielu dzieł historycznych, teologicznych i egzegetycznych. Pisał także wiersze i listy. Pochodził z Nowej Kartaginy ze znakomitej rodziny rzymsko-hiszpańskiej. Jego rodzice przenieśli się do Sewilli. Ponoć jako chłopiec nie lubił nauki. Po śmierci rodziców wychowaniem młodszego rodzeństwa zajął się najstarszy brat, św. Leander, który był wówczas arcybiskupem w Sewilli. Kiedy umarł, jego miejsce zajął św. Izydor. Rządząc metropolią przez 35 lat, umacniał Kościół w Hiszpanii. Zwoływał synody, zakładał szkoły biskupie i domy zakonne. Założył własną bibliotekę i skryptorium. Uważał, że należy kształcić młodzież oraz podnieść poziom moralny i intelektualny duchowieństwa. Przewodniczył IV Synodowi w Toledo (633), na którym ułożono symbol wiary i ustalono jednolitą liturgię. Zasłynął jako mówca i kaznodzieja. Przed śmiercią publicznie wdział pokutny wór i błagał, aby mu odpuszczono jego winy i modlono się za niego. Zmarł 4 kwietnia 636 roku, w wieku 82 lat. W roku 1063 jego relikwie przeniesiono do miasta León, gdzie spoczywają do dziś. Św. Izydor z Sewilli uchodzi za najwybitniejszego z świętych biskupów, jakich wydała Hiszpania. W roku 1999 Papieska Rada do spraw Środków Społecznego Przekazu ogłosiła św. Izydora z Sewilli patronem Internetu, ponieważ był twórcą pierwszych w historii baz danych. Izydor łączył najlepsze wartości antyku ze spuścizną Ojców Kocioła. Był pomostem między starożytnością a średniowieczem. Niesamowita jest ta historia. Nie dajmy sobie wmówić, że średniowiecze to tylko inkwizycja i wyprawy krzyżowe. Nie byłoby współczesnej Europy, a może i naszych komputerów, gdyby nie pracowitość, rozum i wiara ludzi takich jak św. Izydor. Patrona Internetu można prosić, byśmy przed naszymi komputerami mądrzeli, a nie głupieli. Myśl: "Ucz się, jak gdybyś miał żyć wiecznie, żyj – jak gdybyś miał umrzeć jutro" (św. Izydor) http://goscniedzielny.wiara.pl _________________________________________________________________________________
|