U NAS

____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________      

PISMO ODDZIAŁU DOLNOŚLĄSKIEGO

KATOLICKIEGO STOWARZYSZENIA „CIVITAS CHRISTIANA”

___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Nr 3(38)  *  Rok (VIII) 2001  *  marzec

______________________________________________________________________________

 

Oświadczenie

Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”

w sprawie zagrożeń ludzkiego życia

 

1)       Zarząd Główny Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” podziela zarówno nadzieje jak i obawy społeczeństwa związane ze skutkiem rozwoju nauki i techniki. Stwarza on nowe możliwości leczenie chorób i zapobiegania im, ale i rodzi nowe zagrożenia dla życia człowieka i jego godności.

2)       Przyczyną naszego zatroskania i lęku, związanego z rozwojem biologii i medycyny jest akceptacja dla eutanazji i coraz częstsze próby jej praktykowania oraz eksperymenty na embrionach ludzkich, ich klonowanie i hodowanie w celu „produkowania części zamiennych” organizmu ludzkiego i handlowania nimi.

3)       Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” wyraża głęboki sprzeciw i protest wobec prawnego zalegalizowania eutanazji i klonowania embrionów ludzkich, co niedawno miało miejsce w Wielkiej Brytanii.

4)       Prawne usankcjonowanie takich zjawisk jest niedopuszczalne nie tylko w punktu widzenia etyki i moralności chrześcijańskiej. Lekceważenie wartości życia i podważanie prawa naturalnego prowadzi do destrukcji moralnej a w konsekwencji - do kryzysu demograficznego, społecznego i gospodarczego.

5)       Polska nie może pójść drogą prawnego sankcjonowania cywilizacji śmierci. Domagamy się od parlamentu by Rzeczpospolita Polska ratyfikowała biomedyczną konwencję Rady Europy, zakazującą wszelkich doświadczeń na ludzkim genomie.

Warszawa, dnia 26 lutego 2001 r.

 

 

Nasz program

 

Stajemy u progu nowego wieku, a nawet nowego „Milenium”; rozpoczęliśmy kolejny, nowy rok w działalności Stowarzyszenia a.d. 2001. Ważną cezurą w naszej świadomości stał się przełom wieku i tysiąclecia, budząc zarówno wiele niepokojów przed nieznaną przyszłością, jak również napawając nadzieją i umiarkowanym optymizmem! Musimy przekroczyć próg nadziei, jak uczy Ojciec Święty – tej nadziei, która zawieść nie może, a dla każdego wierzącego chrześcijanina staje się szansą na lepsze i pełniejsze życie.

Mamy także za sobą Rok Wielkiego Jubileuszu, w którym uroczyście świętowaliśmy dwutysięczną rocznicę narodzin Chrystusa. Był ten Rok także dla Stowarzyszenia okazją ubogacenia Jego owocami! Dla Oddziału Dolnośląskiego miniony Rok był również Jubileuszem Milenium biskupstwa wrocławskiego, w którym nasza organizacja zaznaczyła swój udział wpisując się w Jego obchody. Toteż nie bez znaczenia dla Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” brzmią słowa Jana Pawła II zawarte w Liście Apostolskim Novo millennio ineunte, które dodają nam ochoty do pracy i działalności, niezależnie od licznych niepokojów bieżącego roku, które być może nas jeszcze czekają. Pisze Ojciec Święty „…winniśmy skupić uwagę na przyszłość, która nas czeka. Wielokrotnie w minionych miesiącach kierowaliśmy wzrok ku nowemu tysiącleciu, które się rozpoczyna, i przeżywaliśmy Jubileusz nie tylko jako wspomnienie przeszłości, ale jako proroczą zapowiedź przyszłości. Teraz należy czerpać ze skarbca otrzymanej łaski, przekładając ją z entuzjazmem na język postanowień i konkretnych programów działania”.

Okazją ku temu, będzie na pewno Rok Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ogłoszony jak wiemy, przez Sejm III Rzeczypospolitej w specjalnej uchwale przyjętej w ubiegłym roku. Postać Wielkiego Prymasa, Sługi Bożego, człowieka któremu naród Polski tak wiele zawdzięcza, budzi respekt także wśród jego ideowych przeciwników. Życie i działalność Prymasa a również bogata twórczość miały wielki wpływ na polską historię, kulturę i myśl społeczno-polityczną minionego wieku. Toteż i nasza organizacja dolnośląska pragnie czynić życie i posłannictwo Prymasa Tysiąclecia przedmiotem szczególnej refleksji, by nadal móc czerpać z jego mądrej miłości Kościoła i Ojczyzny, szczególnie w obecnym czasie, w którym nie brakuje wielu (nowych) zawirowań i niepokojów.

Już w ub. roku inaugurowaliśmy zbliżające się wielkie rocznice związane z Kardynałem Wyszyńskim, oddając hołd tej wybitnej Postaci w czasie uroczystej Wieczornicy pt. „Jedna jest Polska” w opracowaniu i wykonaniu aktorki Teatru Polskiego z Warszawy, pani Barbary Dobrzyńskiej.

Obecnie – nasza organizacja już weszła w stadium realizacji programu zadanego przez Kolegę Przewodniczącego i Zarząd Główny pt. „Polska – ale jaka?! Naród, Kościół, Państwo w nauczaniu Stefana Kardynała Wyszyńskiego”. Rozpisujemy go na poszczególne zadania i inicjatywy, zarówno w skali całego województwa, jak i Oddziałów Terenowych.

W zakresie realizacji spraw statutowych organizacja dolnośląska planuje co najmniej cztery posiedzenia Zarządu Wojewódzkiego. Rozpoczęliśmy od zebrania Zarządu, który miał charakter programowo-budżetowy w dniu 19 lutego br. Uczestniczył w nim osobiście Kolega Przewodniczący Zarządu Głównego Ziemowit Gawski. To nas bardzo nobilituje i zachęca do dalszej pracy, aby jeszcze lepiej i owocniej budować „Civitas Christiana” na Ziemi Dolnośląskiej. Mamy świadomość wielu niedociągnięć, ale także satysfakcję z wykonanej pracy i zrealizowania zadań podjętych przez Walne Zebranie naszego oddziału. Za nami już półmetek kadencji i świadomość jak wiele jeszcze przed nami do zrobienia!

W grupie spraw statutowych w bieżącym roku odnotowujemy Walne Zebrania Oddziałów Terenowych: w Kamiennej Górze, we Wleniu, w Jeleniej Górze, Kowarach i w Bolesławcu, zaplanowane w terminie do 30 czerwca br.

Nasz program działania w 2001 roku wychodzi naprzeciw Celom strategicznym Stowarzyszenia oraz Deklaracji programowej - przyjętych przez Walne Zebranie w czerwcu ub. roku. W duchu tych dokumentów oraz przy uwzględnieniu pewnej specyfiki działania Oddziału Dolnośląskiego, uwzględniającej tradycję, oraz znaki czasu a także skuteczne promowanie Stowarzyszenia, jego programu, działalności i ludzi (…) oraz oddziaływania społecznego i kształtowania wizerunku organizacji – zapisaliśmy w planie pracy na rok 2001 wszystkie zadania do realizacji wymienione w Uchwale programowej, którą omówimy w kolejnym wydaniu biuletynu „U nas”. Będą to zadania programowe mające walor ogólno wojewódzki, bądź odbywające się we Wrocławiu, ale uznane jako ważne w odniesieniu do wypracowanej misji Stowarzyszenia i podstawowych celów działania.

Niemniej jednak, w konkretnym działaniu będziemy zdeterminowani, a w świetle naszych spostrzeżeń i w wyniku nieustannego dialogu z organizacją – widzimy dużą potrzebę debaty wewnątrz - organizacyjnej nad najbardziej żywotnymi problemami Katolickiego Stowarzyszenia. W formułowaniu, ciągle na nowo, w duchu pozytywnego odczytywania znaków czasu – odpowiedzi na pytanie: jakie jest miejsce Stowarzyszenia w obecnej rzeczywistości – hic et nunc (tu i teraz) i co ono ma do powiedzenia współczesnemu człowiekowi? Jak dzisiaj winniśmy służyć Polsce? Na czym ta służba polega w kontekście bogatego przesłania Prymasa Tysiąclecia. Co dzisiaj Prymas Wyszyński miałby do przekazania współczesnemu światu, a zwłaszcza nam Polakom? W którym momencie powinniśmy, tak jak Prymas – postawić twarde non possumus, wobec narastającego zła i wszelkich negatywnych zjawisk społecznych w Polsce. Biskupi polscy w swoim liście w ub. roku na temat niektórych problemów społecznych, dali wyraz zaniepokojeniu tym czego obecnie w naszym kraju jesteśmy świadkami, przypominając mocne słowa Ojca Świętego, „iż demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Stąd też rodzą się dalsze pytania, jak wychowywać młodych ludzi, a szczególnie jak uczyć ich nowoczesnego patriotyzmu, miłości Boga i Ojczyzny?

Myślę, że są to fundamentalne pytania i problemy, na które wspólnie musimy szukać odpowiedzi, nie tylko jako obywatele naszej Ojczyzny, naszego Regionu, miasta i gminy – miejsca w którym przyszło nam żyć i działać, ale w aspekcie budowania civitas christiana na ziemi polskiej i dolnośląskiej.

Henryk Koch

 

 

Wykaz prelekcji, spotkań i innych inicjatyw poświęconych sprawom odrzańskim”

zorganizowanych przez Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana” we Wrocławiu

w okresie od kwietnia 2000 roku do lutego 2001 roku

 


2000 r.

 

27 kwietnia 2000 r., godz. 1700 - dr Czesław Szczegielniak (pracownik naukowy AR)

„Zabezpieczenie Wrocławia przed powodzią”.

 

26 maja 2000 r., godz.1700 - Sesja popularno - naukowa poświęcona problematyce historyczno - kulturalnej roli Odry pt. Odra – Kultura – Historia”. Prelekcje:

- prof. dr hab. Jan Harasimowicz

Kulturotwórcza rola Odry”.

- prof. dr hab. Mirosław Przyłęcki

Historyczne miasta odrzańskie”.

- Grzegorz Roman (Członek Zarządu Sejmiku Dolnośląskiego) „Wpływ Odry na rozwój Wrocławia”.

 

29 czerwca 2000 r., godz.1700 – Spotkanie

pt. Śródlądowy transport na Odrze”. Wprowadzenie do dyskusji wygłosili: prof. dr Jan Kulczyk,

Prezes ODRATRANS - dr Michał Turek,

Pełnomocnik Kancelarii Premiera RP – dr Jan Winter.

 

16 czerwiec - 2 lipiec 2000 r. - Międzynarodowy Spływ Kajakowy Odra 2000 Internationale Sommer - Oder – Fahrt.

 

6 lipca 2000 r., godz. 1700 – dr Marian Miłkowski

Powódź po 3 latach – refleksje”.

 

22 września 2000 r., godz. 1700 – dr Czesław Szczegielniak (AR-Wrocław), Prezes Stowarzyszenia „Bezpieczna Odra – Związek Mieszkańców Dorzecza”,

Zabezpieczenie Wrocławia przed powodzią”.

 

25 października 2000 r., godz. 1715 – prof. dr hab. Roman Galar (Politechnika Wrocławska),

O perspektywach rozwoju turystyki na Odrze”.

 

15 grudnia 2000 r. – prof. dr hab. Janusz Zaleski

Program dla Odry 2006. Perspektywy realizacji.”.

 

2001 r.

16 stycznia 2001r. – dr Alina Drapella – Hermansdorfer

Aktualności wrocławskie. Park Tysiąclecia.”.

 

15 lutego 2001 r. - dr Hartmut Miiller

Wizja gospodarki wodnej w Polsce XXI w.”.



CZAS WĘDRÓWKI, CZAS PRZEJŚCIA...

 

Niedawno świętowaliśmy narodzenie Wcielonego Syna Bożego a oto dziś nadchodzi czas, by przeżywać wraz z Nim tajemnice Odkupienia. Zbliża się szczytowy moment roku liturgicznego: Wielkanoc, poprzedzona 40-dniowym okresem przygotowania. Stając na progu Wielkiego Postu warto po raz kolejny zastanowić się nad jego sensem i zadaniami, jakie stawia przed nami. Wszak wprowadza nas w krąg najważniejszych wydarzeń historii zbawienia, w krąg Misterium Paschalnego.

Terminem „Misterium Paschalne” chrześcijanie określają przede wszystkim Mękę, Śmierć, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Chrystusa. Termin ten przyjął się w życiu pierwotnego Kościoła nie tylko dlatego, że wielkanocne wydarzenia miały miejsce akurat w czasie żydowskiej Paschy. To największe izraelskie święto (powstałe prawdopodobnie na bazie prastarego święta pasterskiego, związanego z wiosennym wyjściem na pastwiska i składaniem ofiar z pierwocin owiec) upamiętniało cudowne wyjście Hebrajczyków z niewoli egipskiej. Tak jak krew złożonego w ofierze Baranka ochroniła Izraelitów od śmierci i otworzyła drogę ku wolności, tak ofiara Chrystusa ratuje od wiecznej śmierci i prowadzi do wolności dzieci Bożych. Jak wyjście z niewoli egipskiej poprzedziło zawarcie Przymierza z Bogiem i osiągnięcie Ziemi Obiecanej, tak dokonane przez Chrystusa dzieło Odkupienia wiąże się z nowym, wiecznym Przymierzem i otwarciem bram nieba. Droga Żydów do Ziemi Obiecanej wiodła przez morskie odmęty, pustynię, trudy długiej wędrówki. Chrystus przeszedł do nowego, chwalebnego życia przez cierpienie i grób. Starotestamentowa pascha była przygotowaniem i zapowiedzią przyszłych wydarzeń; jej wypełnieniem jest misterium Męki i Śmierci Chrystusa. Uobecnia się ono w Eucharystii, jego przypomnieniem jest każda niedziela a raz w roku przeżywamy je w szczególny sposób w czasie Świąt Wielkanocnych, świąt paschalnych. Żydzi, stosujący kalendarz księżycowy, świętowali Paschę 14. dnia miesiąca Nizan, czyli w czasie wiosennej pełni księżyca. W Kościele Katolickim Niedziela Zmartwychwstania przypada zawsze w najbliższą niedzielę po wiosennej pełni księżyca.

Słowo „pascha” (hebr. pesah) najczęściej tłumaczy się jako „przejście”. W Starym Testamencie chodziło o „przejście” Boga, niosące śmierć Egipcjanom a ochronę i wybawienie Żydom, bądź też „przejście” Hebrajczyków do życia w wolności. Tym słowem określano też baranka składanego w ofierze i spożywanego uroczyście w paschalną noc. Wczytując się w Pismo Święte dostrzec można, że przewija się w nim nieustannie ów temat paschy - przejścia. Historia zbawienia to historia Boga przychodzącego nieustannie, by wybawić z niewoli zła i pociągnąć człowieka do przyjaźni z Sobą. Jest to również historia ludzkiej wędrówki do „ziemi obiecanej” - do uszczęśliwiającej wspólnoty z Bogiem, najpierw tu, na ziemi, a ostatecznie w radości nieba. Po grzechu pierworodnym osiągnięcie wspólnoty z Bogiem, a tym samym pokoju i radości, zawsze poprzedzone jest trudem, walką, bolesnym oczyszczeniem serca. Droga do życia w wolności dzieci Bożych wiedzie przez krzyż. Największe nawet ludzkie wysiłki i ofiary na nic by się jednak nie zdały, gdyby nie Pascha Chrystusa. W niej ludzka natura przeprowadzona została przez śmierć do życia w chwale. Paschalna ofiara Chrystusa zastąpiła starotestamentową ofiarę z baranka. Jako akt najwyższej miłości i posłuszeństwa stała się wynagrodzeniem złożonym Bogu za brak ludzkiej miłości i posłuszeństwa; przyniosła nam wyzwolenie z niewoli szatana i grzechu, otwarła drogę do Nowego Przymierza.

Jak mówił św. Augustyn Bóg odkupił nas bez nas, ale bez nas zbawić nas nie może”. Szanując wolność człowieka, oczekuje od nas współpracy w dziele zbawienia. Zaprasza do udziału w swym krzyżu, do włożenia własnego wysiłku w uświęcenie siebie i innych ludzi. Wielki Post to właśnie czas wzmożonego wysiłku w dążeniu do świętości. Czas zmagań, trudu i pracy, by potem tym pełniej zakosztować szczęścia przyjaźni z Bogiem, udziału w nieskończonym Bożym życiu. W okresie Wielkiego Postu łączymy się z 40-dniowym postem Jezusa na pustyni (w Biblii liczba 40 często oznacza czas przygotowania, próby, wędrówki, np. 40 lat wędrówki przez pustynię). Ten trud zawiera w sobie smutek i żal z powodu zła, którym obraziliśmy Boga, który przyczynił się do cierpienia i śmierci Chrystusa. Wielki Post nie powinien jednakże kojarzyć się z przygnębiającą, ponurą atmosferą. Jest czasem trudnej, lecz pełnej nadziei wędrówki. Przypomina górską wspinaczkę - uciążliwą, ale opromienioną perspektywą zdobycia wspaniałych szczytów. Przypomina żmudną drogę przez pustynię, której jednakże towarzyszy radosna myśl o cienistej oazie z bijącym źródłem. Św. Jan od Krzyża porówna wysiłek nawrócenia z wędrówką Oblubienicy na spotkanie Oblubieńca. Oblubienicy, która gotowa jest ponieść wszelkie trudy, by Go spotkać.

Cel wędrówki jest jasno określony. Tak jak Jezus przeszedł przez śmierć do zmartwychwstania i chwały, tak i w nas ma się dokonać tajemnica chrztu: śmierć dla grzechu i przejście do nowego życia. Winniśmy „uśmiercić” w sobie wszystko, co sprzeciwia się woli Bożej a otworzyć się na nurt Bożego życia. Polega ono na zjednoczeniu z Synem Bożym, by z Nim i w Nim stać się dziećmi Ojca, żyć w Duchu Świętym, kierować się Bożym prawem miłości. Nowe życie oznacza „wszczepienie” w Chrystusa, przyjęcie Jego sposobu wartościowania, postępowania, myślenia i mówienia, by we wszystkich okolicznościach zachowywać się tak, jak On. Św. Leon Wielki powie: Chrześcijaninie! Poznaj swoją godność. Stałeś się uczestnikiem Boskiej natury, porzuć więc niegodne obyczaje przeszłego życia i już do nich nie wracaj. Pomnij, do jakiej należysz Głowy i jakiego Ciała jesteś członkiem. Pamiętaj, że zostałeś wyrwany z mocy ciemności i przeniesiony do Królestwa Bożego”.

Jakie są drogowskazy na trasie naszej wędrówki? Pismo Święte, nauka Kościoła, konkretne przykazania, przykład świętych. Skąd wziąć siłę do wspinaczki? Jak pokonać zniechęcenie po doznanych porażkach na drodze do świętości? Św. Teresa od Dzieciątka Jezus radziła: Podnoś tylko stale nóżkę, by wejść na pierwszy stopień świętości. Nie uda ci się wejść nawet na niego, ale Bóg wymaga od ciebie jedynie dobrej woli. Wkrótce (...) zejdzie sam, weźmie cię w ramiona i uniesie na zawsze do swego Królestwa”. Nie oznacza to, że Bóg zastąpi nasze wysiłki. Są one niezbędne, ale w pracy nad sobą mamy opierać się przede wszystkim nie na własnych siłach, lecz na mocy Bożej łaski. Tajemnica polega na tym, by uznawszy swą słabość z wiarą i niezachwianą ufnością otworzyć serce na strumienie Bożej łaski i współpracować z nią na miarę swych możliwości. Trzymając się mocno Chrystusa i otwierając na Jego moc, człowiek staje się zdolny zdobyć szczyty świętości. Jest wtedy jak latorośl która, choć mała, pobiera ożywcze soki z potężnego pnia lub jak naczynie, które czerpie wodę z niezmierzonego oceanu. Źródła Bożej łaski tryskają w sakramentach, w Słowie Bożym. Otwieramy się na nią poprzez modlitwę, nabożeństwa i szereg dobrze znanych, uświęconych tradycją praktyk wielkopostnych; poprzez czułość na natchnienia Ducha Świętego, które w każdej chwili niosą nam Boże światło i moc...

Im bliżej Świąt, tym bardziej naglące staje się wezwanie do drogi. Czas już porzucić swój Egipt, stan bylejakości i letniego chrześcijaństwa. Na szlaku wielkopostnej pokuty Bóg sam czeka na nas, gotów wskazywać ścieżki i dodawać sił. Od nas zależy czy przyjmiemy zaproszenie do wspólnego wędrowania.

A. C.

 

 

Pieśń Konfederatów Barskich

 


Nigdy z królami nie będziem w aliansach,

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi.

Bo u Chrystusa my na ordynansach,

Słudzy Maryi.

 

Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,

Chociaż się chmury i nieba nasrożą,

Choćby na smokach wojska latające,

Nas nie zatrwożą.

 

Bóg naszych ojców i dzisiaj jest z nami,

Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce,

Wszak póki On był z naszymi ojcami,

Byli zwycięzce.

 

Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,

Nie uklękniemy przed mocarzy władzą,

Wiedząc, że nawet grobowce nas same

Bogu oddadzą.

 

Ze skowronkami wstaliśmy do pracy,

I spać będziemy o wieczornej zorzy,

Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy,

I hufiec Boży.

 

Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,

I szedł na święte kraju werbowanie,

Ten de profundis ciemnego kurhanu,

Na trąbę wstanie.

 

Bóg jest ucieczką i obroną naszą,

Póki On z nami, całe piekła pękną,

Ani ogniste smoki nas ustraszą,

Ani ulękną!

 

Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,

Ani shołdują żadne świata hołdy,

Bo na Chrystusa my poszli werbunek,

Na Jego żołdy!

 

Krwi nie żądamy, zdobyczy nie chcemy,

Nie chcemy mordów, do łupiestw nie zdolni,

Tylko odzyskać Ojczyznę pragniemy,

Tylko być wolni.

 

Wszechmocny Boże, Ojców naszych Panie,

O powróć wnukom dziadów ich spuściznę,

Uczynkom naszym pobłogosław Panie,

zbaw nam Ojczyznę.


 

 

mgr Piotr Gaglik

Samorząd a Unia Europejska

(najważniejsze tezy z wystąpienia w ramach Dolnośląskiego Studium Katolicko – Społecznej

„Civitas Christiana” w dniu 9 grudnia 2000 r.)

 

1.  Trzy akceptowalne formy reprezentacji publiczno – prawnej:

a) autorytarno - gabinetowy,

b) korporacyjny – środowiskowy,

c) parlamentarno – terytorialny.

 

W Europie, pierwszą z form można w zasadzie traktować już tylko w znaczeniu historycznym. Druga natomiast, historycznie rzecz biorąc rozwijająca się w podobnie długim procesie jak trzecia, została w pewnym sensie skompromitowana przez reżimy totalitarne (zwłaszcza faszyzm) w pierwszej połowie XX w. i miała być formułą reprezentacji zastępującą system demokratyczny i parlamentarny. Formuła mieszana – korporatywnej demokracji, z wykorzystaniem hierarchicznym starej, jeszcze średniowiecznej zasady korporacjonizmu w XIX i XX w. propagowały bardzo różniące się od siebie nurty myśli politycznej – konserwatyzm, anarchizm, socjalizm, katolicka myśl społeczna, faszyzm.

 

2. W związku z kryzysem demokracji formalnej (budowanie władzy prawodawczej poprzez mechaniczną większość głosów reprezentantów politycznych społeczeństwa, przy rozdrobnieniu politycznym parlamentu i szukanie ad hoc polityczno - partyjnej formuły większości, a nie przede wszystkim społecznej) zwolennicy systemu demokratycznego począwszy od lat dwudziestych mijającego stulecia w systemie mieszanym – tj. korporacyjno - demokratycznym poszukiwali rozwiązania, które służyłoby stabilizacji systemu społeczno - politycznego, gwarancji przeciwko rewolucji, totalitaryzmowi i anarchii.

Ten punkt widzenia, choć zwłaszcza w USA, wychodzący z przesłanek przeciwnych Magisterium Kościoła, spotkał się w Europie po II wojnie światowej z ugruntowanym już poglądem katolickim nawiązującym do myśli neotomistycznej oraz zasady pomocniczości.

Papież Pius XI w encyklice Quadragesimo anno (z 1931 r.) podkreśla: „władza państwowa powinna niższym społecznościom zostawić do spełnienia mniej ważne zadania i obowiązki [..]. To zaś pozwoli jej na swobodniejsze, bardziej stanowcze i skuteczniejsze wykonywanie tych obowiązków, które wyłącznie do niej należą i które tylko ona może wykonywać, mianowicie: kierownictwo, kontrola, nacisk, karanie nadużyć”. Ojciec Święty określa tu zatem także wyłączne i podstawowe kompetencje władzy państwowej wobec niższych hierarchicznie społeczności występujących w państwie. Dalej w sposób skrótowy, lecz wymowy określa moralno - etyczny, ale również polityczno - prawny cel, którym powinni kierować się sprawujący władzę. Powinni być oni przekonani – zdaniem Piusa XI – „że im sprawniej – dzięki przestrzeganiu tej zasady << pomocniczych usług państwa>> - działać będzie hierarchiczny ustrój poszczególnych społeczności, tym silniejszy będzie autorytet społeczny i żywotność społecznego życia, tym szczęśliwszy i pomyślniejszy będzie stan spraw państwa”. Następnie papież dodaje – niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłóceniem porządku jest zabierać mniejszym i niższym społecznościom te zadania, które mogą spełnić i przekazywać je społecznościom większym i wyższym. Wszelka bowiem działalność społeczności mocą swojej natury winna wspomagać swoje człony społecznego organizmu, nigdy zaś ich nie niszczyć, ani nie wchłaniać.

 

3. W tym miejscu można już zaznaczyć, że katolicka myśl społeczna XX w. jest w wielu punktach zbieżna z współczesną europejską tradycją, wspólnie wyznaczają cywilizacyjny standard Starego Kontynentu, choć nie zawsze z tych samych przesłanek określają podobne zasady i cechy tego standardu.

Do niego również należy europejskie ujęcie samorządu.

 

4. Samorząd bywa rozumiany w kilku znaczeniach. Zarówno w Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka z 1966 r., [por. np. art. 21- prawo do zgromadzeń, art. 22 – prawo do zrzeszania się, art. 25 – prawo do uczestnictwa w życiu publicznym] jak w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka z 1950 r. [por. odpowiednio art. 11 i 12 Konwencji] ma to swoje odzwierciedlenie podmiotowe. Najszerzej i najogólniej można powiedzieć, że każdy człowiek (obywatel) ma prawo do zrzeszania się, w różne formy organizacji społecznych, zawodowych i politycznych; ma prawo uczestnictwa w życiu państwa, jego organów i struktur. Już choćby tylko na powyższych podstawach można wyróżnić samorząd w znaczeniu terytorialnym (korporacja prawa publicznego obejmująca pewną część terytorium państwa i jego ludności, której władza państwowa przyznaje pewne własne prawa i obowiązki w celu realizacji zadań ogólnospołecznych ważnych dla zamieszkałej na tej części terytorium społeczności), w znaczeniu środowiskowo – zawodowym (tu mogą być o charakterze dobrowolnym np. stowarzyszenia twórców, związki zawodowe, ale też obligatoryjne - wykonujące ustawowo pewne zadania kontrolne czy porządkujące (organizacyjne) - np. Izba Lekarska [por. np. ustawa z 1989 r. o Izbach Lekarskich: art. 4 – prawo do pieczy i nadzoru nad właściwym wykonywaniem zawodu, ustanawiania zasad etyki i deontologii obowiązujących wszystkich lekarzy; ustawa z 1995 r. o Izbach Rolniczych: art. 1 ust. 2 opisuje zakres członkostwa w izbie z mocy prawa – do izby należy m.in. każdy podatnik podatku rolnego; przygotowywana jest zmiana tej ustawy, która poszerzy uprawnienia izb rolniczych nie tylko wobec instytucji państwa - np. art. 37: obowiązek zasięgania opinii Krajowej Rady Izb Rolniczych w sprawach zmian legislacyjnych dotyczących rolnictwa i gospodarki żywnościowej – lecz także wobec samorządu terytorialnego; te ostatnie nawiązują już wprost do w/w koncepcji korporacyjnej. Szczególne bliska tej koncepcji jest struktura samorządu gospodarczego (np. w Niemczech zrzeszanie się podmiotów gospodarczych w izby ma charakter obowiązkowy; w Polsce izba gospodarcza zrzesza i reprezentuje te podmioty na podstawie ich dobrowolnego przystąpienia – por. art. 1 i 2 ustawy z 1989 r. o izbach gospodarczych – nie ma zatem tak mocnego umocowania korporacyjnego jak izby rolnicze).

 

5. W polskich rozwiązaniach ustrojowych, dotyczących samorządu terytorialnego które nawiązują do tych międzynarodowych standardów, możemy wskazać art. 15 i 16 konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. [art.15:

1. Ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej.

2. Zasadniczy podział terytorialny państwa uwzględniający więzi społeczne, gospodarcze lub kulturowe i zapewniający jednostkom terytorialnym zdolność wykonywania zadań publicznych określa ustawa;

art.16:

1. Ogół mieszkańców jednostek zasadniczego podziału terytorialnego stanowi z mocy prawa wspólnotę samorządową.

2. Samorząd terytorialny uczestniczy w sprawowaniu władzy publicznej. Przysługującą mu w ramach ustaw istotną część zadań publicznych samorząd wykonuje w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność.]

 

Bardzo istotny jest też art. 164 ust. 1, w którym uznaje gminę za podstawową jednostkę samorządu terytorialnego oraz art. 169 konstytucji, który wyraża konieczne warunki dla samodzielności politycznej jednostki terytorialnej. Musi być ona wyposażona w organy wyrażające jej wolę, z kolei organy powinny pochodzić z wyborów przeprowadzonych według demokratycznych standardów reprezentacji. Konstytucja wymaga aby wybory te były powszechne, równe, bezpośrednie i tajne. Powyższe konstytucyjne przesłanki samorządności odpowiadają zapisom Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego. Karta ta składa się z 30 zasad, jakim powinno odpowiadać ustawodawstwo w zakresie ustroju polityczno - społecznego państw sygnatariuszy konwencji, zawierającej kartę. Zaznaczam, że sygnatariuszami konwencji są wszystkie państwa Rady Europy, w tym Polska, zatem Karta stanowi swoisty kodeks standardowych zasad samorządu terytorialnego Starego Kontynentu.

W tym miejscu można przyjąć za wypracowaną ponad wiek temu w doktrynie niemieckiej i austriackiej, a przyjętej jako standard europejski, koncepcję teoretyczno - prawną obecną w Polsce Niepodległej w latach 1918-1939 i krótko po II wojnie światowej w latach 1945-49 i przywróconą po 1989 r. Dodam, że w znaczeniu tradycji i praktyki prawnej koncepcja ta była obecna również pod zaborami w części austriackiej w latach 1868-1918 (z tym, że w pełnym zakresie dopiero od 1903-07 r., ze względu na system wyborczy) i niemieckiej w pełnym zakresie od 1896 do 1918 r., a na całym obecnym terytorium Rzeczpospolitej w latach 1915-1918 r.

W formie skrótowej koncepcję tą wyrazić może definicja samorządu terytorialnego jako korporację prawa publicznego, stanowiącą przymusowy związek mieszkańców powołany do sprawowania władztwa administracyjnego przejętego od państwa oraz do zaspokajania swoich (lokalnych) potrzeb we własnym zakresie i na własną odpowiedzialność [por. definicję w: Antoni Agopszowicz, Zyta Gilowska, Ustawa o gminnym samorządzie terytorialnym. Komentarz. [II wyd.], Warszawa 1999, s. XX].

 

6. Kilka uwag należy poświęcić innym rodzajom samorządu. I w tym zakresie ustrój polski odpowiada europejskim standardom. Reguluje tę kwestię art. 17 konstytucji:

[1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

2. W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.].

 

 

DOKUMENTY  SOBORU  WATYKAŃSKIEGO  II – cz. 2

 

Sobór Watykański II skupił się zasadniczo na dwóch wielkich (przenikających się zresztą) zagadnieniach. Pierwsze z nich to ukazanie istoty Kościoła i dróg jego odnowy; drugie - określenie relacji między Kościołem Katolickim a innymi wyznaniami, niechrześcijańskimi religiami i całym współczesnym światem. W tym ostatnim nurcie zagadnień znajduje się czwarta soborowa konstytucja, Konstytucja Duszpasterska o Kościele w Świecie Współczesnym „Gaudium et Spes” (KDK). Należy ona do najważniejszych i najbardziej charakterystycznych dokumentów Soboru, choć została ogłoszona na samym końcu jego obrad. Warto pamiętać, że w jej przygotowaniu aktywny udział brał kardynał Karol Wojtyła.

Konstytucja ukazuje Kościół jako wspólnotę, która razem ze współczesnym światem przeżywa jego radość i nadzieję [= gaudium et spes], smutek i trwogę” (KDK, 1). Za swój obowiązek uważa wsłuchiwanie się w znaki czasu; wyjaśnianie w świetle Ewangelii rozmaitych zjawisk, prądów kulturowych, wydarzeń; rozeznawanie, co w nich zgodne jest z Bożym planem, a co wymaga jeszcze oczyszczenia. Czyni to wszystko w duchu służby człowiekowi. Z pomocą Bożego światła i zbawczej łaski chce pomóc mu w rozwikłaniu jego problemów.

Ojcowie soborowi kreślą najpierw krótki szkic rzeczywistości XX wieku. Zwracają uwagę na niezwykłą szybkość dokonujących się w niej przemian, na zawrotny postęp naukowy, na liczne przemiany społeczne, psychologiczne. Wskazują szereg konkretnych zjawisk, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Z jednej strony rośnie uznanie dla wolności, godności i równości wszystkich ludzi, z drugiej - pojawiają się nowe formy zniewolenia i poniżania człowieka; dążeniu do powszechnej jedności w duchu braterstwa przeciwstawiają się wciąż nowe konflikty; pogłębionej religijności towarzyszy zjawisko ateizmu. Dzisiejszy świat, pełen słusznych dążeń, ale również słabości i grzechu, jawi się jako zarazem mocny i słaby, zdolny do najlepszego i do najgorszego” (KDK, 9).

Co Sobór w imieniu Kościoła może powiedzieć takiemu oto światu? Sobór kieruje wzrok na Chrystusa, który jako jedyny może uzdolnić człowieka do sprostania wyzwaniom naszych czasów i wydobywa ze skarbca nauki Kościoła te prawdy, które zdają się najbardziej potrzebne zagubionemu światu. Są to podstawowe prawdy dotyczące człowieka i jego aktywności w świecie (część I Konstytucji) oraz wskazania bardziej szczegółowe, dotykające kilku wybranych zagadnień (część II).

Pierwszy rozdział przypomina o niezbywalnej godności osoby ludzkiej. Człowiek stworzony został na Boży obraz, obdarzony rozumem, sumieniem, wolnością, powołany do uczestnictwa w życiu Boga. Niestety, zraniony przez grzech, przeżywa głębokie wewnętrzne rozdarcie. Odwraca się od Boga często w bardzo radykalny sposób, negując wręcz Jego istnienie. KDK zatrzymuje się nieco dłużej nad różnymi formami ateizmu. Przygląda się im i próbuje dociec ich przyczyn. Przyznaje, że również ludzie wierzący ponoszą pewną odpowiedzialność za powstanie ateizmu. Zdarza się, że swym życiem raczej przesłaniają, aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii” (KDK, 19). Wbrew licznym opiniom Kościół głosi z niewzruszoną pewnością, że wiara w Boga sprzyja wyniesieniu ludzkiej godności, odpowiada najgłębszym pragnieniom ludzkiego serca i przynosi odpowiedź na podstawowe pytania. Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego. (...)[Chrystus] objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i ukazuje mu najwyższe jego powołanie”. To dzięki Chrystusowi, który przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” ludzka natura wyniesiona została do niesłychanej godności (zob. KDK, 22).

Drugi rozdział mówi o człowieku jako istocie społecznej, która tylko w społeczności ludzkiej rozwinąć może w pełni swe możliwości. Bóg chciał, by cała ludzkość tworzyła jedną rodzinę. KDK mówi nawet o niejakim podobieństwie między jednością Osób Trójcy Świętej a wspólnotą ludzką, opartą na prawdzie i miłości. Również w ludzkiej społeczności obowiązuje trynitarne prawo miłości, rozumianej jako dar z siebie. „To podobieństwo ukazuje, że człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK, 24).

Konstytucja zauważa, że jednym z najbardziej charakterystycznych zjawisk we współczesnym świecie jest proces socjalizacji. Świat staje się coraz bardziej zjednoczony, coraz ściślejsze są więzi i zależności między ludźmi, mnożą się instytucje, zrzeszenia. Proces ten nie jest co prawda wolny od niebezpieczeństw, przynosi jednak rozliczne korzyści. Kościół chce pomagać w tworzeniu zdrowej wspólnoty międzyludzkiej i w zrozumieniu wpisanych w naturę człowieka praw społecznych. Ich podstawą jest uznanie, że osoba ludzka jest zasadą, podmiotem i celem wszystkich urządzeń społecznych” (KDK, 25). Należy odrzucić wszystko, co godzi w jej życie, narusza zdrowie, ubliża jej godności. Krzewić trzeba dobro wspólne, czyli sumę warunków życia społecznego, jakie bądź zrzeszeniom, bądź poszczególnym członkom społeczeństwa pozwalają osiągnąć pełniej i łatwiej własną doskonałość” (KDK, 26). Konstytucja mówi o szacunku dla przeciwników, o podstawowej równości między ludźmi, o potrzebie wyjścia poza etykę indywidualistyczną, wychowywania ludzi do odpowiedzialności i współuczestnictwa w życiu społecznym. Przypomina, że powołanie do życia w społeczności odnosi się nie tylko do płaszczyzny naturalnej, ale również i nadprzyrodzonej. Bóg nie tylko stworzył człowieka do życia społecznego, ale i zbawia go we wspólnocie. Tą zbawczą wspólnotą jest Kościół.

Pochyliwszy się nad tematem osoby ludzkiej i społeczeństwa, w kolejnym rozdziale Konstytucja kieruje uwagę na aktywność ludzką w świecie. Bóg powołuje człowieka do udziału w swym stwórczym dziele, do czynienia sobie ziemi poddanej; różnoraka aktywność ludzka w świecie jest więc jak najbardziej zgodna z Bożą wolą. Grzech sprawia jednak, wymaga ona oczyszczenia - tak, aby na prawdę służyła prawdziwemu dobru ludzkiej osoby i całego społeczeństwa. Fundamentalnym prawem w przekształcaniu świata jest prawo miłości. Ważną rzeczą jest zrozumienie, że dzieła ludzkiego geniuszu nigdy nie czynią człowieka „współzawodnikiem” Stwórcy. Są one wpisane w Jego plan i mają ukazać nam Bożą wielkość. Należy uznać słuszną autonomię rzeczy ziemskich, która jednakże nie oznacza, że nie zależą one od Boga i że można ich używać bez odnoszenia się do Niego.

Wiara w nadejście kresu dziejów i nastanie nowej rzeczywistości nie powinna osłabiać, lecz ma pobudzać aktywność chrześcijan w świecie. Właściwie rozumiany postęp ziemski służy sprawie Królestwa Bożego (choć nie jest z nim tożsamy). Spodziewany kres obecnego świata nie oznacza, że nasze ziemskie dzieła „pójdą na marne”. Konstytucja wypowie tu pełne optymizmu słowa: Jeśli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolność, to znaczy wszystkie dobra natury oraz owoce naszej zapobiegliwości, to odnajdziemy je potem na nowo, ale oczyszczone ze wszystkiego brudu, rozświetlone i przemienione (...)" (KDK, 39).

Tematem czwartego rozdziału jest zadanie Kościoła w świecie współczesnym. Choć Kościół ma cel zbawczy i eschatologiczny, który osiągnięty zostanie w pełni dopiero w przyszłym świecie, żyje jednak wśród świata doczesnego i ma udział w jego doświadczeniach. Wnosi cenny wkład w życie społeczeństwa, pracując na rzecz godności człowieka, zdrowych więzi międzyludzkich, ukazując głębszy sens ludzkiej aktywności. Stara się oświetlać nadprzyrodzonym światłem różne zjawiska współczesnej rzeczywistości. KDK podkreśla tu konieczność zaangażowania chrześcijan w przemianę świata. Apeluje zwłaszcza do osób świeckich, by łączyli życie duchowe z codziennymi, „ziemskimi” obowiązkami. Mówiąc o pomocy, jakiej mają prawo oczekiwać od swych kapłanów, dodaje przy tym znamienne słowa: Niech jednak nie sądzą, że ich pasterze są zawsze na tyle kompetentni albo, że do tego są powołani, żeby dla każdej kwestii, jaka się pojawi, nawet trudnej, mogli mieć na poczekaniu konkretne rozwiązanie. Niech raczej sami podejmują własny dział pracy, mądrością chrześcijańską oświeceni i pilnie bacząc na doktrynę Urzędu Nauczycielskiego” (KDK, 43).

Ukazując znaczący wkład Kościoła w życie społeczne, Sobór przyznaje jednak z pokorą, że często zachodzi wielka rozbieżność między bezcenną nauką, jaką Kościół chce ofiarować światu, a słabością konkretnych ludzi, którym powierzona została Ewangelia. Równocześnie uznaje, że również wspólnota kościelna otrzymuje od świata wieloraką pomoc. Korzysta z licznych owoców postępu naukowego i społecznego, z bogactw kultury ludzkiej. Korzyść przynosi mu często nawet działanie jego przeciwników.

Druga część Konstytucji skoncentrowana jest wokół bardziej szczegółowych zagadnień. Nie sposób w tym miejscu omawiać ich dokładniej (większość z nich zostanie zresztą podjęta w późniejszych dokumentach Urzędu Nauczycielskiego Kościoła), wspomnijmy jednakże krótko, czego dotyczą.

Konstytucja mówi o istocie małżeństwa i rodziny oraz podstawowych prawach, jakimi winna się kierować. Wiele uwagi poświęca kulturze. Określa tym mianem wszystko, co pomaga człowiekowi rozwijać różnorakie uzdolnienia swego ducha i ciała, czynić sobie ziemię poddaną, rozwijać życie społeczne a także wyrażać na różne sposoby swe duchowe doświadczenia. Przypomina katolikom obowiązek włączenia się w rozwój kultury, potrzebę harmonizowania życia chrześcijańskiego ze znajomością nowych nurtów myślowych, zdobyczy nauki i techniki. Stawia szereg trudnych pytań: Jak pogodzić coraz większą specjalizację nauk z potrzebą tworzenia ich syntezy? Jak ocalić w ludziach współczesnych zdolność do kontemplacji i podziwu, które prowadzą do mądrości” (KDK, 56)?

Mówiąc o życiu gospodarczo - społecznym Konstytucja przypomina, że jego ośrodkiem i celem jest człowiek; ma ono służyć człowiekowi i to całemu człowiekowi” (KDK, 63). Zachęca do łączenia postawy chrześcijańskiej z aktywnością na polu gospodarczo - społecznym, z udziałem w życiu publicznym. Za cel wspólnoty politycznej uznaje dobro wspólne. W jego realizowaniu państwo i Kościół winny współpracować ze sobą, pozostając jednocześnie autonomiczne i niezależne od siebie. Wiele miejsca Konstytucja poświęca sprawie pokoju. Uczy, że nie jest on tylko brakiem wojny, lecz owocem ładu społecznego opartego na sprawiedliwości i miłości. W tym samym rozdziale mowa jest o potrzebie budowania wspólnoty międzynarodowej. Popierając ducha braterstwa Sobór patrzy przychylnie na tworzenie rozmaitych międzynarodowych instytucji. Jawią się one jako pierwsze wysiłki zmierzające do założenia międzynarodowych fundamentów dla całej wspólnoty ludzkiej (...) (KDK, 84), co ma dopomóc w rozwiązaniu szeregu problemów o zasięgu globalnym. KDK mówi o potrzebie twórczej obecności ludzi Kościoła we wspólnocie międzynarodowej. Zaleca także tworzenie międzynarodowych stowarzyszeń katolickich.

Kończąc nasze rozważania nad Konstytucją „Gaudium et Spes” warto jeszcze zwrócić uwagę na jej Zakończenie. Stawia ono po raz kolejny przed Kościołem zadanie budowania braterstwa i krzewienia dialogu. Aby wypełnić to zadanie, musimy najpierw w samym Kościele pielęgnować wzajemny szacunek i zgodę, dopuszczając każdą uzasadnioną różnicę, by tym owocniejsza była wymiana poglądów między wszystkimi, którzy tworzą jeden Lud Boży, (...) niech w rzeczach koniecznych będzie jedność, w wątpliwych wolność, a we wszystkich miłość” (KDK, 92).

Agata Combik

 

 

O inkwizycji inaczej

 


Wychodząc niejako naprzeciw powszechnemu zainteresowaniu problematyką kultury i dziejów społeczeństw średnowiecznych, Oficyna Wydawnicza 4K przygotowała niedawno do druku powieść Rino Cammilieriego pt. „Inkwizytor”. Autor, choć nie historyk a raczej politolog, zdołał jednak nakreślić doskonały rys obyczajowo-historyczny XIII-wiecznej Pizy. Akcja tej powieści rozgrywa się bowiem w bardzo ciekawych, jakkolwiek trudnych dla miasta czasach walki o wpływy pomiędzy dwoma stronnictwami Gwelfów i Gibelinów. Miejscowa władza kościelna wydaje się wobec tego dramatu bezsilna nie tylko z powodu nałożonego interdyktu, ale przede wszystkim wskutek upadku własnego autorytetu duchowego, obniżenia gorliwości religijnej mieszkańców miasta, jak też pojawienia się bardo silnej sekty katarskiej, zarzucającej swe sieci tak na biednych, jak i bogatych Pizańczyków. W takich okolicznościach przed bramą kurii znaleziono ciało zamordowanej  młodej kobiety, słynącej z wielkiej urody, z którego to daru zwykło korzystać wielu spośród męskiego grona podopiecznych arcybiskupa Witalisa. Ślady w miejscu zbrodni zdają się wskazywać na jej rytualny charakter, może jakiegoś obrzędu katarskiego?

                Taki początek powieści zdaje się zapowiadać jej naśladownictwo jednego z największych dzieł filozofa i lingwisty, Umberto Eco, „Imienia Róży”. Zaiste, konwencja zwierzeń jednego z głównych bohaterów, atmosfera tajemniczości, a zarazem pewna doza dobrej jakości dowcipu jest wielką zachętą dla czytelnika znającego twórczość wspomnianego włoskiego znawcy średniowiecza. A jednak... podobna jest tylko w tych jedynych pozytywnych cechach kryminału historycznego Eco. Różni się zaś przede wszystkim prawdziwą rzetelnością historyczną, dbałością o zarys szczegółów życia społeczeństwa Pizy: nie tylko mnichów, kurialistów, ale też mieszczaństwa i świeckich dostojników. Śledząc losy śledztwa w sprawie mordu pięknej Beatrice Sciancati poznamy też kilka detali dziejów rycerzy krzyżowych, będziemy mieć okazję, jedną z bardzo niewielu, przyjrzenia się tajemniczej postaci maga średniowiecznego i prawdzie o jego graniczącej z szatańskimi konszachtami wiedzy tajemnej.

                Te wszystkie szczegóły, tak ważne, są jednak tylko elementem barwnego i bardzo ciekawego tła eksponującego postać głównego bohatera, Konrada z Tours, inkwizytora przysłanego potajemnie przez papieża w celu zażegnania niebezpiecznego konfliktu narastającego wokół zabójstwa. Okazuje się on prawdziwym mężem opatrznościowym, nie stroniącym od rozpatrywania spraw trudnych, oddanym opatrywaniu ludzkich ran duchowych. Jest miłosierny dla cierpiących, bezlitosny dla zadających cierpienie. Jego sylwetka, niespokojnego poszukiwacza prawdy i wiernego obrońcy wiary, borykającego się z własnymi słabościami, jest tylko spoiwem dla wielu pozytywnych kreacji literackich tej opowieści: oto biskup zmartwiony upadkiem religijnym mieszkańców Pizy, zakonnice zatroskane o los detektywów, jakże sympatyczne w swoim poczuciu humoru, wreszcie ojciec Cassalberti, przyjaciel inkwizytora, jego Adso z „Imienia Róży”, choć słabowity na zdrowiu duchowym, lecz łagodny i posłuszny w sprawie dobra.  Dzięki takiemu zarysowaniu sylwetek bohaterów książka zupełnie zgrabnie łączy w sobie cechy opowieści obyczajowej i kryminalnej, a jednocześnie stanowi swego rodzaju manifest prawdy o tamtych nie tak znowu odległych czasach. Sam proces inkwizycyjny, zwołany w celu wyjaśnienia udziału w zbrodni, a nie heterodoksyjnych praktykach religijnych, dochodzi do skutku w zaskakujących okolicznościach. Poznanie szczegółów jego procedury stawia w oskarżającym świetle nie tylko Umberto Eco, ale także wielu historyków kultury średniowiecza, niedouczonych lub wykazujących nierzetelność zawodową. I chociaż powieść czyta się jak replikę adwokacką Rino Cammilieriego, nie sposób znaleźć w niej śladu stronniczości lub przesady literackiej. Myślę też , że właśnie z tego powodu jest ona najbardziej godna polecenia tym wszystkim miłośnikom literatury historycznej, dla których jedynym źródłem wiedzy o inkwizycji średniowiecznej są artystyczne wizje Umberto Eco, jak też każdemu, kto chciałby choć na chwilę zanurzyć się w fascynujący świat średniowiecza.

Anna Sutowicz